Tatuaż pacjenta mógł doprowadzić do groźnego incydentu na sali operacyjnej

11.05.2018 11:03
Mężczyzna z tatuażem po operacji drenażu płuc
Fot. IFL science

Pomyłki medyczne zdarzają się na całym świecie. W Polsce ostatnio było głośno o mężczyźnie, któremu lekarz wyciął zdrową nerkę, bo nie zbadał go przed operacją. Do podobnego zdarzenia mogło dojść w Wielkiej Brytanii — tatuaż pacjenta mógł doprowadzić do groźnego incydentu na sali operacyjnej.

Sprawa dotyczy 23-letniego mężczyzny, który cierpiał na nawracającą odmę płucną. To ciężka choroba zagrażająca życiu. Z powodu naruszenia powierzchni miąższu płucnego lub przebicia klatki piersiowej pomiędzy blaszki opłucnej przedostaje się powietrze. Gazy uciskają na płuco i doprowadzają do jego zapadnięcia — stąd potoczna nazwa tej choroby „zapadnięte płuco”.

Mężczyzna trafił do szpitala St. George's Hospital w Londynie i miał przejść operację drenażu odmy opłucnej w prawym płucu. Przed zabiegiem lekarze zbadali pacjenta. Podczas badania narysowali na ciele chorego strzałkę, zaznaczając miejsce, w którym znajdował się pęcherzyk powietrza do odessania (to często stosowana metoda oznaczania pola operacyjnego).

Na sali operacyjnej okazało się, że na ciele pacjenta są dwie strzałki — po lewej i po prawej stronie. Ta po lewej była tatuażem. Mężczyzna miał wytatuowany symbol gry — strzałkę wskazującą na lewe płuco. To wywołało poruszenie wśród ekipy medycznej, która jeszcze raz — dla bezpieczeństwa pacjenta — musiała wykonać badanie, by ze stuprocentową pewnością wskazać chory organ.

To wydarzenie zostało opisane w BMJ Case Reports przez dwóch lekarzy zajmujących się tym przypadkiem.

„Chociaż tatuaż pacjenta wzbudził spore zamieszanie w pomieszczeniu anestezjologicznym i sali operacyjnej, to przypominał też całemu zespołowi znaczenie prawidłowego oznakowania miejsca oraz procedury okołooperacyjnej, która powinna składać się 5 etapów, w tym przestrzegania listy kontrolnej WHO (Surgical Safety Checklist)” — napisali autorzy raportu.

To może wydawać się szokujące dla osób, które nie są związane z medycyną, ale wbrew pozorom takie sytuacje — procedury wykonywane na niewłaściwej stronie ciała — nie należą do rzadkości (np. w USA takich przypadków jest około 1300 rocznie).

W Polsce również mamy do czynienia z takimi przypadkami — świadczy o tym chociażby przywołana wcześniej historia 57-letniego mężczyzny, któremu na początku roku lekarze wycięli zdrową nerką, zostawiając chorą z 10-centymetrowym guzem.

Dla 23-latka ta sytuacja zakończyła się szczęśliwie — lekarze po wykonaniu dodatkowej procedury kontrolnej przeprowadzili zabieg. Pacjent wrócił do zdrowia, nie było żadnych powikłań. Całą sytuację dowcipnie skomentował: „Moi rodzice mówili, że kiedyś pożałuję tych tatuaży, ale nie sądzę, by mogli sobie tę sytuację wyobrazić”. I dodał: „Cieszę się, że jestem źródłem rozrywki i elementem edukacji”.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:
Pigułki antykoncepcyjne dla mężczyzn? Mają nie powodować skutków ubocznych
Lekarze mówili, że ma katar alergiczny, a to był płyn mózgowo-rdzeniowy
Rekordowy guz jajnika: ważył aż 60 kg! Chirurgom udało się go usunąć
Popularne tajskie danie przyczynia się do rozwoju raka wątroby — sprawdź, czy je jadłeś
Żmija zygzakowata kąsa ze strachu. Czy należy się jej bać?

Źródło: BMJ Case Reports/ IFL science

--------------------

zdrowie.radiozet.pl/mk