Zamknij

Użądlił cię owad? Gdy pojawią się te objawy, natychmiast dzwoń po pomoc

05.05.2022
Aktualizacja: 05.05.2022 11:07

Spadek ciśnienie, duszność, spory obrzęk – te objawy pojawiające się po użądleniu owada wymagają pilnej interwencji lekarskiej. Świadczą one o wstrząsie anafilaktycznym.

Alergia na jad owadów
fot. Shutterstock

W Polsce około 2-5 proc. populacji jest uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych (pszczoły, osy, trzmiele, szerszenie, mrówki) w tak silnym stopniu, że po użądleniu występuje u nich uogólniona reakcja organizmu, w tym wstrząs anafilaktyczny. Szacuje się, że reakcjami systemowymi na jad owadów błonkoskrzydłych może być zagrożonych nawet 400 tys. osób w każdym wieku. Najbardziej narażone są osoby dorosłe, przebywające długo na powietrzu, np. pszczelarze, rolnicy, sadownicy, leśnicy i sportowcy. Ale w grupie ryzyka są również dzieci, które wraz z nadejściem ciepłych dni spędzają więcej czasu na zabawach na świeżym powietrzu, np. w parku, lesie, na placach zabaw.

– Pierwsze owady pojawiają się obecnie już pod koniec marca ze względu na zmianę klimatu, przynoszącą ocieplenie. Większość pacjentów zwyczajnie obawia się wiosny i lata z uwagi na dużą aktywność owadów – tłumaczy prof. Marek Jutel, alergolog, prezydent Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej (EAACI), kierownik Katedry Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, i dodaje, że osoba uczulona, która doświadczyła już reakcji anafilaktycznej, wykazuje silne lęki przed owadami i pobytem na zewnątrz.

Użądlenie owadów – kiedy pomoc jest konieczna?

Silne toksyny zgromadzone w jadzie owadów błonkoskrzydłych u każdej użądlonej osoby wywołują reakcje miejscowe, takie jak:

  • zaczerwienienie,
  • ból,
  • obrzęk,
  • uporczywy świąd.

Jeżeli jednak reakcje te są bardzo silne, obrzęk czy zaczerwienienie skóry obejmuje większy obszar w miejscu użądlenia, wówczas należy wziąć pod uwagę fakt, że osoba ta jest uczulona na jad owadów błonkoskrzydłych.

– Na szczęście, nawet silne reakcje miejscowe, w przypadku użądlenia w ramię czy udo, nie stanowią zagrożenia dla życia chorego, w przeciwieństwie do użądlenia w okolicę głowy, a zwłaszcza szyi, ponieważ mogą prowadzić do groźnej duszności – tłumaczy prof. Jutel i dodaje: – Problemem są jednak reakcje systemowe, czyli inaczej uogólnione, przebiegające od łagodnych, objawiających się pokrzywką, obrzękiem, poprzez nieco cięższe z nudnościami, wymiotami, biegunką, do bardzo ciężkich manifestujących się: skurczem oskrzeli, spadkiem ciśnienia, szybkim biciem serca. Te nasilone reakcje, bez udzielenia szybkiej pomocy medycznej, mogą zakończyć się zgonem.

Ile osób umiera z powodu użądlenia owadów błonkoskrzydłych?

Reakcją anafilaktyczną może być zagrożonych nawet 2 proc. osób. Duże reakcje miejscowe występują u ponad 5-10 proc. populacji. Niestety część z nich kończy się śmiercią osoby użądlonej.
Zdaniem prof. Marka Jutela w Polsce brakuje rzetelnych danych dotyczących liczby zgonów pacjentów w wyniku użądleń. Ekstrapolując takie dane ze Stanów Zjednoczonych na warunki polskie, należałoby przyjąć, że każdego roku w naszym kraju, w efekcie reakcji alergicznej po użądleniu przez błonkoskrzydłe ginie około 40-50 osób.

– To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, dane te są mocno niedoszacowane. Nigdy nie będziemy wiedzieli, ile tak naprawdę osób umiera z powodu użądlenia. Jeżeli bowiem ktoś ginie, jadąc na rowerze albo po tym, jak spadł z drabiny, żaden lekarz nie bierze takiej ewentualności pod uwagę. W akcie zgonu najczęściej wpisuje przyczynę nieznaną albo zgon z powodu zaburzenia krążeniowo-oddechowego – uważa alergolog.

Uczulenie na jad owadów błonkoskrzydłych – jak się leczy?

W przypadku uczulenia na jad owadów błonkoskrzydłych wykorzystuje się dwa rodzaje leczenia.

  1. Leczenie objawowe, zapobiegające śmierci i ciężkim powikłaniem. Polega ono na podaniu osobie uczulonej natychmiast po użądleniu adrenaliny.
  2. Leczenie przyczynowe – chodzi o immunoterapię alergenową, która doprowadza do wytworzenia tolerancji użądlenia przez danego owada. Takie leczenie trwa od 3 do 5 lat, a jej skuteczność określa się na 90 proc.

Zdaniem prof. Marka Jutela z immunoterapii alergenowej powinna korzystać każda uczulona osoba, u której występują ciężkie reakcje systemowe, takie jak:

Dla nich odczulanie jest terapią ratującą życie.

W Polsce immunoterapia na jad owadów błonkoskrzydłych podawana jest w postaci iniekcji. Do dyspozycji alergologów pozostają dwa rodzaje preparatów: preparaty rozpuszczalne w wodzie o natychmiastowym uwalnianiu oraz preparaty o wydłużonym uwalnianiu. Te ostatnie, z uwagi na dużo wyższy profil bezpieczeństwa, dopuszczone są do stosowania w warunkach ambulatoryjnych, ale nie mają refundacji aptecznej. Oznacza to, że 95 proc. pacjentów, którzy są odczulani na alergię na jad owadów, musi korzystać z terapii w warunkach szpitalnych. Tylko wtedy jest ona bezpłatna.

– W przypadku odczulania ambulatoryjnego refundowane jest samo podanie immunoterapii, ale preparat pacjent musi wykupić w aptece. Trzeba pamiętać, że odczulanie jest najpierw prowadzone co tydzień, a po osiągnięciu wysycenia, dawkę podtrzymującą należy przyjmować najczęściej w odstępach czterotygodniowych przez 3-5 lat – wyjaśnia prof. Jutel i dodaje, że Polska jest w tej kwestii wyjątkiem, bowiem w większości krajów europejskich chorzy odczulani są ambulatoriach, bezpłatnie. Natomiast w szpitalach tylko chorzy z najcięższymi reakcjami, u których istnieje potrzeba dokładniejszej obserwacji po podaniu immunoterapii.

Ważne!

Pacjenci leczeni z powodu uczulenia na jad owadów błonkoskrzydłych przyjmują szczepionkę odczulającą od ośmiu do dwunastu razy w ciągu roku, przez trzy do pięciu lat, bez możliwości rezygnacji.

– Takie działanie nie znajduje uzasadnienia, ani merytorycznego, ani związanego z bezpieczeństwem chorych. To "zaszłość", na której traci i pacjent, i system – podkreśla prof. Marek Jutel i dodaje, że dzięki odczulaniu w poradniach można byłoby sporo zaoszczędzić. Szpital to najbardziej kosztochłonna część systemu opieki zdrowotnej.

– W Polsce odczulanie prowadzone jest tylko w 30 ośrodkach szpitalnych, wielu pacjentów zmuszonych jest każdorazowo dojeżdżać na leczenie, co najmniej kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę – zwraca uwagę Grzegorz Baczewski, prezesa Fundacji Centrum Walki z Alergią, i dodaje: – Poza tym, w szpitalach traci się kilka godzin, czekając na podanie immunoterapii, co łączy się z koniecznością wzięcia dnia wolnego od pracy. To są duże koszty. W podaniu ambulatoryjnym podanie łącznie z całą wizytą to czas około 60 minut.

Obaj eksperci uważają, że zaoszczędzone pieniądze można by przeznaczyć na odczulanie kolejnych pacjentów.

– Obecnie w Polsce odczulanych jest nie więcej niż 3 tys. osób. To bardzo mała grupa, z pewnością należałoby odczulać wielokrotnie więcej – uważa prof. Jutel.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: PAP