Zamknij

Co najczęściej wywołuje wstrząs anafilaktyczny? Alergolog zdradza

25.07.2022
Aktualizacja: 25.07.2022 14:55

Alergia może zabić. Osoba uczulona, mając kontakt z alergenem, może dostać wstrząsu anafilaktycznego i jeśli nie otrzyma na czas pomocy, może umrzeć. Co najczęściej wywołuje wstrząs anafilaktyczny?

Wstrząs anafilaktyczny - co go może wywołać?
fot. Shutterstock
  1. Co najczęściej wywołuje wstrząs anafilaktyczny?
  2. Czy możemy się na jad owadów lub orzeszki uczulić jako osoby dorosłe?

Alergia może być przyczyną śmierci. Najbardziej dramatyczny przebieg alergii to anafilaksja, która kończąc się wstrząsem anafilaktycznym, może doprowadzić w bardzo szybkim czasie do zgonu – tłumaczy prof. Bolesław Samoliński, alergolog, otolaryngolog, specjalista zdrowia publicznego, i dodaje: – Ale przy astmie oskrzelowej również. Zdarzają się incydenty, że pacjent ma tak gwałtowny i silny skurcz oskrzeli, iż powietrze nie dochodzi do pęcherzyków płucnych, nie ma wymiany tlenowej i człowiek się po prostu dusi.

Co najczęściej wywołuje wstrząs anafilaktyczny?

Zdaniem eksperta to zależy. U dzieci takie ryzykowne reakcje ogólnoustrojowe występują raczej po spożyciu pokarmów, np. orzeszków ziemnych, a u osób dorosłych częstszą przyczyną są owady błonkoskrzydłe, np. osy, pszczoły, szerszenie, a właściwie ich jad.

– Niektóre pokarmy naprawdę potrafią bardzo uczulać, wywołując wstrząs anafilaktyczny. Mamy dramatyczne opisy w literaturze, które pokazują, że nawet nie trzeba spożyć orzeszka, wystarczy być w bezpośrednim sąsiedztwie osoby, która je spożywa i sam pył unoszący się w powietrzu może być silnie alergizujący, że doprowadzi do silnej reakcji anafilaktycznej – tłumaczy prof. Bolesław Samoliński i dodaje: – Zdarzają się także wstrząsy po podaniu leków, zwłaszcza dożylnie – dostarczamy tu bezpośrednio do organizmu substancję, która w bardzo dramatyczny sposób potrafi wywołać reakcję ogólnoustrojową.

Zdaniem alergologa jady owadów błonkoskrzydłych są bardzo ciekawym alergenem, bo jesteśmy wobec niego bezbronni. Możemy unikać jedzenie orzeszków, mleka, czekolady, czy przyjmowania niektórych leków, ale pojawienia się osy nie przewidzimy. A w przypadku jej ukąszenia do reakcji uczuleniowej dochodzi błyskawicznie, w ciągu kilku minut.

Czy możemy się na jad owadów lub orzeszki uczulić jako osoby dorosłe?

Czy na jad owadów błonkoskrzydłych można uwrażliwić się wraz z wiekiem i nie wiedzieć, że ma się alergię? Zdaniem prof. Samolińskiego to możliwe, choć rzadkie zjawisko.

– Zwykle pacjenci wiedzą o alergii na jad owadów, ale faktycznie czasami jest tak, że we wczesnym dzieciństwie możemy nie reagować na jad błonkoskrzydłych i dopiero później się uczulić. Bo z alergią jest tak, że jest to choroba zależna od środowiska – tłumaczy prof. Samoliński i dodaje: – Geny oczywiście mają swoje znaczenie, ale to środowisko decyduje, na co się uczulamy, gdyż jak się rodzimy, nie mamy żadnego uczulenia. Dopiero później je nabywamy z powodu kolejnych kontaktów z alergenem. Przy pierwszym kontakcie – niezależnie od tego, czy jest to jad szerszenia, czy orzeszki – nie wystąpi żadna reakcja.

Czy to oznacza, że jedząc bardzo dużo orzeszków arachidowych, można się na nie z czasem uczulić?

– Tak właśnie jest. To właśnie dlatego w Stanach Zjednoczonych, gdzie się spożywa ich faktycznie dużo, alergii na nie też jest sporo – tłumaczy prof. Samoliński i dodaje, że Stanach Zjednoczonych są liczne grupy wsparcia, zrzeszające osoby uczulone na orzeszki, zakładane są portale i fora, na których pacjenci wzajemnie się informują, w jaki sposób ograniczyć potencjalny kontakt z alergenem, np. "Nigdy nie jedz kanapek oferowanych ci przez kolegów, bo nie wiesz, co tam jest".

Alergia jest tak powszechnym zjawiskiem w USA, że prezydent Obama wydał dekret, aby w szkołach amerykańskich umieścić na ścianie gablotę ze strzykawką zawierającą adrenalinę, obok wisi tablica, na której są zdjęcia dzieci z anafilaksją na skutek zażycia jakiegoś alergenu i napis: "Jeżeli John tak wygląda, zbij szybkę i podaj mu lek w taki a taki sposób".

Każdy alergik powinien mieć przy sobie adrenalinę. To lek wydawany na receptę (nie można iść do apteki i go sobie kupić bez lekarskiego wskazania). Jeśli jednak ktoś nie miał nigdy żadnej reakcji anafilaktycznej, nie ma żadnego uzasadnienia, żeby ją kupował. Ryzyko wystąpienia takiej reakcji wynosi jeden na 300 tys. obywateli, natomiast takiej zagrażającej życiu – jeden na milion, a nawet rzadziej. Łatwo więc policzyć, że masowa sprzedaż adrenaliny i masowe zabezpieczenie populacji kompletnie nie mają sensu. Muszą być medyczne podstawy, żeby zaopatrzyć kogoś w adrenalinę.

Źródło: PAP Mira Suchodolska