Choroba, szaleństwo czy... zatrucie farbami? Co zabiło Vincenta van Gogha?

11.10.2017 22:29

Lista dolegliwości, których objawy przejawiał genialny malarz, mogłaby zapełnić niejeden medyczny podręcznik. Do tej pory tajemnica jego samobójczej śmierci stanowi trudną do rozwikłania zagadkę, która stała się motywem przewodnim filmu "Twój Vincent" - równie oryginalnego jak tytułowy bohater...

Choroba, szaleństwo czy... zatrucie farbami? Co zabiło Vincenta van Gogha?

fot. LESZEK KOTARBA/East News

Psychoza maniakalno-depresyjna, schizofrenia, zaburzenia afektywne-dwubiegunowe, zmiany neurologiczne spowodowane chorobą weneryczną, epilepsja... Badacze i biografowie analizujący, co właściwie dolegało artyście, przez lata próbowali zrozumieć, dlaczego van Gogh obciął własne ucho a niewiele później odebrał sobie życie strzelając z rewolweru we własną pierś. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie jest jednak równie skomplikowane co bogaty, choć krótki życiorys artysty, który wyznaczył nowy kierunek rozwoju w sztuce. 

W tej historii wszyscy doskonale znamy początek i zakończenie - tajemnicę stanowi jednak wszystko, co znajduje się pomiędzy podążeniem wyboistą ścieżką malarza działającego wbrew obowiązującym kanonom w sztuce a desperacką decyzją o odebraniu sobie życia.

W najnowszym filmie autorstwa Doroty Kobieli i jej męża Hugh Welchmana (laureatów Oskara za animację "Piotruś i Wilk") próbę wyjaśnienia tego sekretu podejmuje się Armand Roulin - syn listonosza, który otrzymał zadanie dostarczenia ostatniego listu napisanego jeszcze za życia van Gogha. W tym celu młody mężczyzna wyrusza do miejsc, w których genialny impresjonista był po raz ostatni.

Na co cierpiał van Gogh?

Wśród wielu diagnoz stawianych przez różnych badaczy na temat stanu zdrowia artysty można wyróżnić kilka dominujących chorób. Van Gogh - syn holenderskiego pastora przez lata miał cierpieć na stany depresyjne objawiające się m.in. wahaniami nastroju i napadami lęku.

Za jego psychozy obwiniano schizofrenię, podejrzewano go o zaburzenia afektywne dwubiegunowe, czyli chorobę maniakalno-depresyjną, zaś lekarze ze szpitala w Saint-Rémy, gdzie przez pewien czas przebywał artysta, uważali, że jego dolegliwości są konsekwencją epilepsji (padaczki).

Podczas pobytu w placówce van Gogh miał kilkukrotnie podejmować próby odebrania sobie życia. Jeśli tylko nie dochodziło u niego do ataków szału, był absolutnie spokojny i oddawał się swojej pasji. W porywach szału, potrafił wypić naftę lub... połknąć własne farby!

Piękny umysł w oparach toksyn

Stała obecność toksyn obecnych w farbach i zanurzanych w nich narzędziach malarskich mogła doprowadzić u artysty do zatrucia ołowiem, obecnym w barwnikach. Tego typu metal ciężki stanowi dla mózgu rodzaj neurotoksyny, przez co można doświadczać objawów podobnych do stanów psychotycznych, takich jak te, które ma się po zażyciu narkotyków. Mogłoby to tłumaczyć, dlaczego van Gogh chwilami potrafił wpadać w stan uniesienia, które dawało mu siłę do tworzenia niezwykłych obrazów.

Zatrucie ołowiem może też prowadzić do utraty słuchu, u chorych często pojawia się silny ból brzucha, problemy z wypróżnianiem a także wymioty i gwałtowna utrata wagi (większość z tych objawów można było zauważyć u Vincenta van Gogha).

Kolorowy zawrót głowy

Wyjątkowe kolory, charakterystyczne dla jego twórczości, mogły z kolei wskazywać na deuteranopię, czyli daltonizm. Specyficzne barwy dominujące w dziełach stworzonych przez van Gogha (częste wykorzystywanie żółci i granatu) zdaniem badaczy mogły wskazywać na zaburzenia wzroku i odmienne od normy postrzeganie kolorów. Inni naukowcy nierzadko wskazują z kolei, że częsty u artysty "efekt halo" wokół ciał niebieskich przedstawianych na obrazach wynikał z... jaskry, na którą mógł cierpieć artysta.

Do trwałego uszkodzenia siatkówki oka mogło się u niego przyczynić częste picie naparów z naparstnicy, która pod koniec XIX wieku była powszechnie stosowana do leczenia epilepsji. Podobne działanie mógł też mieć... absynt - od którego van Gogh wcale nie stronił.

Demoniczna twarz artysty

van-gogh-700604_1920
fot. curiousgeorge77/pixaby.com/CC0 Public Domain

Niektórzy podejrzewali Vincenta van Gogha nawet o to, że ma porfirię, czyli rzadką chorobę genetyczną objawiającą się m.in. światłowstrętem (przez co łączono ją z "wampiryzmem"). Schorzenie to jest dziedziczne i prowadzi do zaburzeń w biosyntezie hemu, czyli czerwonego barwnika obecnego w hemoglobinie. Oprócz czynników genetycznych może do niej doprowadzić nadużywanie niektórych leków lub alkoholu.

Osoby cierpiące na porfirię zwykle mają bladą skórę, która kontrastuje z wyraźnie zaczerwienionymi dziąsłami, przez co chorzy mogą wyglądać nieco upiornie. Legenda głosi, że to właśnie ta dolegliwość przyczyniła się do powstania legend o wampirach.

Na trop świadczący o tym, że van Gogh miał tę chorobę wpadł amerykański profesor Wilfred N. Arnold, który uważa, że u artysty rozwinęła się tzw. porfiria ostra przerywana (AIP) - prowadząca m.in. do halucynacji, omamów słuchowych, napadów agresji oraz myśli samobójczych.

Ucho Van Gogha, czyli na czym polega choroba Meniere'a?

ucho_Van_Gogha_Andrzej Zbraniecki
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Za jeden z najsłynniejszych aktów samookaleczenia w dziejach świata z całą pewnością uchodzi odcięcie własnego ucha przez van Gogha. Wedle najpopularniejszej teorii artysta miał wręczyć kawałek okaleczonego organu prostytutce o imieniu Rachel. Nie brakuje jednak śmiałków, którzy twierdzą, że prawdziwą przyczyną desperackiego czynu artysty był Paul Gauguin i burzliwa relacja pomiędzy utalentowanymi malarzami.

Choć okoliczności, w jakich doszło do tego, że van Gogh odciął sobie ucho pozostają dyskusyjne, warto wspomnieć o tym, że do takiego czynu mogła doprowadzić - oprócz wielu innych dolegliwości - choroba Meniere'a. Na czym polega to schorzenie?

Zwykle pierwsze objawy choroby pojawiają się dopiero pomiędzy 30. a 50. rokiem życia. Pacjenci zaczynają odczuwać nagłe, niezwykle silne zawroty głowy i intensywne szumy uszne, dające uczucie ciągłego "bębnienia" w uchu. Chory może stracić słuch lub mieć częściowy niedosłuch. Uciążliwe "dudnienie" w uchu wymaga jednak operacji chirurgicznej. Van Gogh w akcie desperacji mógł zdecydować się na wykonanie takiego zabiegu samodzielnie, co rozwiązałoby zagadkę, którą od lat próbują rozwikłać wielbiciele twórczości genialnego artysty....

"Twój Vincent" - wyjątkowy film o wyjątkowym malarzu może pomóc rozwiązać więcej tajemnic dotyczących van Gogha.

Czy jesteś zagrożony depresją? TEST ONLINE

Czy masz depresję?

fot. pixaby.com

_____

zdrowie.radiozet.pl/π