Zdrowie po królewsku: Jak brytyjscy następcy tronu pomagają pacjentom?

17.07.2017 19:36

Biegają w maratonach, poddają się testom na obecność wirusa HIV i odważnie mówią o trudach rodzicielstwa - William, Kate i Harry aktywnie włączają się w działania promujące zdrowie. Dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne zrobili już do tej pory więcej niż reszta rodziny królewskiej - w całej historii Wielkiej Brytanii.

Zdrowie po królewsku: Jak brytyjscy następcy tronu pomagają pacjentom?

fot. facebook.com/Heads Together

Księżna Diana - matka księcia Williama i księcia Harry'ego, którą lud okrzyknął "królową ludzkich serc", słynęła z działalności charytatywnej. Wspierała kampanie walczące z minami przeciwpiechotnymi i przyczyniła się do podpisania traktatu przeciwko stosowaniu min lądowych. Jako pierwsza osoba z kręgów arystokratycznych dała też sfotografować się w otoczeniu osób zarażonych wirusem HIV. Po jej śmierci kontynuowaniem szlachetnej działalności zajęły się jej dzieci, które dla promocji zdrowia psychicznego zrobiły już więcej niż jakikolwiek inny brytyjski arystokrata.

Synowie "Lady Di" wcale nie ustępują swojej rodzicielce w pomocy potrzebującym. Książę William, jego żona Kate i książę Harry są uznawani za najbardziej znanych ambasadorów zdrowia psychicznego na świecie. Dzięki włączeniu się w kampanię "Heads Together" udało się im nagłośnić problem, który w wielu kręgach nadal uznawany jest za temat tabu.

- Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak zdrowie fizyczne - przekonują młodzi reprezentanci brytyjskiej rodziny królewskiej podczas każdego spotkania z osobami cierpiącymi z powodu różnego rodzaju zaburzeń psychicznych. Trauma związana ze stratą matki w dzieciństwie sprawiła, że zarówno William, jak i Harry doskonale zdają sobie sprawę z tego, z jakimi emocjami muszą borykać się osoby przechodzące załamanie nerwowe.

Oboje podkreślają, że jednym z najskuteczniejszych sposobów radzenia sobie z długotrwałym obniżeniem nastroju prowadzącym do depresji, jest zwykła rozmowa oraz aktywność fizyczna. Lekki wysiłek fizyczny potrafi niemal natychmiast podnieść poziom "hormonów szczęścia". Bieganie może być najprostszą receptą na szybką poprawę nastroju i skutecznie podnosić nie tylko naszą kondycję fizyczną, ale i umysłową. To właśnie dlatego cała trójka - łącznie z księżną Kate - chętnie bierze udział w biegach organizowanych przez "Heads Together". 

Młodzi arystokraci nie stronią też od spotkań z osobami, które cierpią na stany depresyjne, nerwice lub zaburzenia psychiczne, dzieląc się z nimi swoimi doświadczeniami, z jakimi musieli się zmierzyć po śmierci matki. Niedawno przyłączyła się do nich sama Lady Gaga, która upubliczniła zapis rozmowy, jaką za pośrednictwem Skype odbyła z księciem Williamem. Artystka pogratulowała mu tego, co wraz z żoną i bratem udało się mu dokonać, by zmienić stereotypowe myślenie o osobach cierpiących na problemy psychiczne.

Książę William - podobnie jak Lady Diana - nie waha się mówić, o tym co czuje w bardzo otwarty sposób. Wielokrotnie podkreślał, że taka postawa pozwala radzić sobie nawet z najtrudniejszymi problemami. Podczas wizyty w Wietnamie udzielając wywiadu w jednym z popularnych programów telewizyjnych ośmielił się wyznać, że "rodzicielstwo bywa męczące" i nie było mu łatwo porzucić rolę kawalera i stać się przykładnym mężem i ojcem. Udało się mu to tylko dzięki wsparciu księżnej Catherine, która jego zdaniem jest fantastyczną żoną i matką jego dzieci.

Działalność związaną z promowaniem świadomości na temat zagrożeń związanych z wirusem HIV kontynuuje zaś - wzorem księżnej Diany - książę Harry. Podczas oficjalnej wizyty na Barbados - razem z nim testy na obecność wirusa HIV w obecności kamer zrobiła znana piosenkarka Rihanna.

Harry jest jednym z najsławniejszych orędowników pomocy chorym na AIDS - chorobą, która znów zaczyna przybierać na sile i staje się poważnym zagrożeniem wśród młodych ludzi. 

Oprócz wspierania osób seropozytywnych książę Harry aktywnie wspiera Williama i Kate w pomocy osobom cierpiącym na zaburzenia psychiczne. Podczas niedawnego wystąpienia w Leeds zwrócił uwagę na to, że młodzi ludzie zbyt często korzystają ze smartfonów. Ich nadużywanie może zaś mieć negatywne skutki dla naszej kondycji psychicznej. Statystycznie każdy młody człowiek używa swojego telefonu nawet po 150 razy dziennie. Poświęcenie tego czasu na zrobienie czegoś konstruktywnego mogłoby zapobiec wielu problemom - również tym związanych z naszą psychiką. Zdecydowanie lepiej przeznaczyć kilka zaoszczędzonych chwil na aktywność fizyczną lub szczerą rozmowę z kimś bliskim, komu możemy powierzyć nasze rozterki. Wbrew pozorom to najlepsza recepta na to, by poczuć się lepiej.

Zrzut ekranu 2017-07-17 o 19.28.13

Catharine, William i Harry tłumaczą, dlaczego zdecydowali się zostać ambasadorami działań związanych z promowaniem zdrowia psychicznego.

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

________
zdrowie.radiozet.pl/π