Blue Monday: najbardziej depresyjny dzień roku czy... pseudonaukowa bzdura?

15.01.2018 14:07

Nie lubisz poniedziałków? Według dra Cliffa Arnalla z Uniwersytetu Walijskiego w trzeci poniedziałek stycznia powinieneś mieć z tym dużo większy problem niż zwykle. Neurobiologiczna teoria brytyjskiego psychologa od lat budzi sporo kontrowersji. Dlaczego? Wyjaśniamy fakty i rozwiewamy mity na ten temat.

Blue Monday: najbardziej depresyjny dzień roku czy... pseudonaukowa bzdura?

fot. TheDigitalArts, pixaby.com, CC0 Public Domain

Nikt nie lubi poniedziałków...

Na całym świecie poniedziałek to najbardziej znienawidzony dzień tygodnia. Początek pracy, nauki i wszelkich obowiązków, które wykonujemy na co dzień, zwykle wiąże się z niemiłym zderzeniem z błogim weekendem i słodkim lenistwem, na jakie możemy sobie wtedy pozwolić. Stres potęgować mogą jednak dodatkowe czynniki - m.in. zła pogoda oraz nasze samopoczucie. Niestety na początku roku, kiedy większość z nas planuje postanowienia noworoczne i pragnie radykalnie zmienić złe nawyki, nie jest łatwo o to, by czuć się wyśmienicie - zwłaszcza, gdy za oknem ziąb, a wskaźnik naszej wagi po świątecznym obżarstwie gwałtownie poszybował w górę.

W 2004 roku media na całym świecie zaczęły rozpisywać się o nowej teorii dra Cliffa Arnalla, który na podstawie skomplikowanego wzoru miał udowodnić, że statystycznie najbardziej depresyjny dzień w roku wypada w trzeci poniedziałek stycznia (lub ostatni poniedziałek w pełnym tygodniu pierwszego miesiąca w roku). Skąd właściwie się wziął taki pomysł? 

Wzór na najbardziej depresyjny dzień roku

Zrzut ekranu 2018-01-15 o 13.55.01

PrzeczytajKiedy wypada Blue Monday w 2018 roku?

Uwzględniając takie parametry jak warunki pogodowe, szereg czynników ekonomicznych i psychologicznych oraz czas, jaki upłynął od Bożego Narodzenia, brytyjski naukowiec miał udowodnić, że w Blue Monday osiągamy statystycznie największy spadek naszego samopoczucia w ciągu całego roku.

Teoria ta stała się bardzo szybko tak popularna, że zaczęły ją powielać media na całym świecie. Kontrowersyjna teza wzbudziła tak wielkie emocje zarówno w świecie akademickim, jak i wśród zwykłych psychologów, którzy na co dzień pomagają pacjentom, że głos w tej sprawie zabrał Uniwersytet Walijski, którego pracownikiem miał być dr Arnall. Uczelnia przedstawiła zaskakujące stanowisko na ten temat.

Blue Monday to... fake news!

Lek-na-niesmialosc-To-mozg-decyduje-czy-jestesmy-towarzyscy_article
fot. Panther Media/East News

Okazało się, że dr Cliff Arnall pełnił w przeszłości jedynie rolę... korepetytora i nigdy nie brał udziału w podobnym projekcie naukowym, choć rzeczywiście posiadał tytuł doktorski. Od lat nie pozostawał jednak w żadnej zależności z uczelnią. To właśnie wtedy za wyjaśnienie zawiłej zagadki wzięli się dziennikarze śledczy. Ben Goldacre - redaktor naukowy The Guardian odkrył, że za rozpowszechnieniem informacji o Blue Monday stoi jedna z największych agencji marketingowych - Porter Noveli.

Specjaliści od reklamy wpadli na sprytny pomysł, by wypromować w ten sposób szereg produktów oferowanych przez firmy, z którymi współpracowali. Nie mieli też problemu z tym, by znaleźć autorytet związany z cenionym ośrodkiem badawczym, który mógłby firmować rzekomą teorię swoim nazwiskiem.

Choć doktor Arnall nie wpadł już później na żadną nową teorię, to jednak sprytny fake news o najbardziej depresyjnym dniu roku, który udało się wymyślić agencji Porter Noveli, był na tyle przekonywający, że łatwo było go powielić. Zresztą powtarza się go do dziś. Mało kto zada sobie bowiem tyle trudu, by dokładnie sprawdzić publikowane informacje...

Zagłosuj

Czy odczuwasz spadek nastroju w Blue Monday?

Sprawdź, czy masz objawy depresji! Test online

Czy masz depresję?

fot. pixaby.com

______

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń