Co tydzień z powodu przemocy domowej giną 3 Polki. Rocznie umiera ok. 500 kobiet

20.04.2017 12:42

Według danych z 2016 roku ponad 90 tys. osób w Polsce uznano za ofiary przemocy domowej. 90 proc. z nich to kobiety i dzieci. Co na to władze? Rząd cofnął dofinansowanie dla takich organizacji jak Centrum Praw Kobiet czy fundacja Autonomia a Ministerstwo Sprawiedliwości drastycznie ograniczyło środki na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem, co doprowadziło do przerwania działalności słynnych "Niebieskich linii". 

Co tydzień z powodu przemocy domowej giną 3 Polki. Rocznie umiera ok. 500 kobiet

fot. Dominic Lipinski/East News

Nagranie Karoliny Piaseckiej, żony byłego radnego PiS z Bydgoszczy, który nie szczędząc przekleństw i brutalnych zachowań wyzywa ją on najgorszych, wstrząsnęło Polską. Polityk nie wahał się wysyłać pod adresem swej "ukochanej" gróźb śmiertelnych.

W piątek o godz. 18.00 pod bydgoskim biurem Prawa i Sprawiedliwości ma się odbyć manifestacja przeciwko przemocy domowej. Lokalni działacze zdążyli już dokładnie zakleić białą taśmą napis: "Rafał Piasecki, Radny Miasta Bydgoszczy" a oburzona treścią filmiku zamieszczonego w serwisie YouTube opozycja zaczęła nawoływać do tego, by skompromitowany Piasecki oddał mandat radnego.

Przeczytaj: Były radny PiS znęcał się nad żoną. Ona opublikowała w internecie wstrząsające nagranie

Piotr Bartecki - adwokat byłego polityka PiS - stwierdził natomiast, że sprawa została wyolbrzymiona. Jego klientowi nie odebrano dotąd praw rodzicielskich, sąd podczas wcześniejszych procesów uznał, że jest on dobrym ojcem rodziny a jego żona przedstawiła tylko... kilka nagrań udowadniających, że jest bita przez męża. Statystycznie wynika z nich, że awanturują się średnio raz na rok, więc - w jego mniemaniu - wszystko jest w porządku.

Dziennikarzom bydgoskiej Gazety Wyborczej Bartecki powiedział:

"

Żona mojego klienta dysponuje czterema nagraniami z ostatnich 4 lat. To jedna kłótnia rocznie, co zdarza się w każdym związku. Nie można za to przeprowadzać linczu. "

"

Nagrania są drastyczne pod względem językowym, ale nie w sensie samego przekazu. To było wołanie o miłość. "

Bo zupa była za słona, źle zasłonięta zasłona...

Każdego tygodnia w Polsce z powodu przemocy domowej giną 3 Polki. Co 7 dni umierają 3 matki, które zwykle pozostawiają w osamotnieniu osierocone dzieci. Rocznie śmiertelnych ofiar agresji w rodzinie jest około pół tysiąca. Nieco ponad 80 tys. kobiet ma odwagę powiadomić służby o tym, że są maltretowane, wyzywane, bite i upokarzane przez najbliższych członków rodziny. Reszta woli milczeć i godzi się z tym, co je spotyka. Szacuje się, że ofiar przemocy w rodzinie jest około 100 tys. rocznie. Policjanci w 2016 roku wypełnili jednak nieco ponad 73,5 tys. niebieskich kart.

Wiele osób zwyczajnie wstydzi się mówić publicznie o napadach agresji wśród najbliższej rodziny. Przez lata uważało się w naszym kraju, że przemoc domowa dotyczy wyłącznie środowisk patologicznych, żyjących w skrajnej nędzy lub ubóstwie. Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej skomplikowana.

Kilka lat temu opinię publiczną zszokowały wyznania Zofii Ragankiewicz, która opowiedziała o tym, że będąc żoną znanego senatora i prawnika Roberta Smoktunowicza (pierwszego męża Hanny Lis) wielokrotnie była bita i poniżana. Podobne doświadczenia z przemocą domową miała aktorka Katarzyna Figura, która po 12 latach małżeństwa zdecydowała się rozwieść.

W przypadku przemocy w rodzinie nie ma reguły. Agresorami mogą być zarówno wykształceni, dobrze sytuowani ludzie, jak i ludzie z nizin społecznych. Nierzadko zdarza się, że przykładni rodzice siedzący co niedzielę w pierwszych rzędach kościelnych ławek, we własnych domach stają się zdecydowanie mniej anielscy i urządzają swoim najbliższym prawdziwe piekło na ziemi.

Dom zły

dom
fot. East News/Chameleons Eye/Rex Features

Prawnicy zajmujący się sprawami rozwodowymi w Polsce opowiadają, że osoby, które chcą się obecnie rozwieść, coraz częściej dysponują nagraniami z agresywnymi zachowaniami małżonków. Nowoczesne technologie a nawet zwykłe telefony komórkowe umożliwiają realne odzwierciedlenie tego, w jaki sposób odnoszą się do siebie partnerzy.

Wiele spraw, które kiedyś nie dało się udowodnić, dziś można potwierdzić w banalnie prosty sposób i obnażyć, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami "dobrych domów". Rolę materiałów dowodowych pełnią teraz filmiki na YouTube, maile czy zdjęcia w serwisach społecznościowych, dlatego powoli zastępują rolę organizacji walczących w przeszłości o pomoc poszkodowanym. 

Niestety naszym rodzimym fundacjom i instytucjom, które do niedawna aktywnie wspierały ofiary przemocy w rodzinie, jest coraz trudniej funkcjonować. Dlaczego?

Mimo zapowiadanych zmian w prawie zaostrzających kary pozbawienia wolności za znęcanie się nad najbliższymi, okazuje się, że obecnej władzy niezbyt zależy ani na tym, by poprawić sytuację osób poszkodowanych przez najbliższych członków rodziny, ani nawet na utrzymaniu dotychczasowego status quo w tej kwestii.

Oprócz tego, że oprawcy będą dłużej przebywać w więzieniach (na koszt podatników), sytuacja ofiar przemocy w rodzinie może być jeszcze trudniejsza niż do tej pory. Przez ograniczenie dotacji dla organizacji niosących im pomoc będą mieć coraz mniej szans na profesjonalną opiekę psychologów oraz wsparcie ze strony specjalistów.

To nie jest kraj dla... ofiar przemocy domowej

Rząd cofnął dofinansowanie dla takich organizacji antyprzemocowych jak Centrum Praw Kobiet czy fundacja Autonomia. Konserwatywni politycy nie wstydzą się mówić publicznie o tak kontrowersyjnych pomysłach jak wypowiedzenie konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej.

Ministerstwo Sprawiedliwości - które jak mogłoby się wydawać powinno zapewnić obywatelom możliwość dbania o przestrzeganie należącym się im praw - ograniczyło w tym roku środki na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem, z którego Instytut Psychologii Zdrowia finansował funkcjonowanie słynnej "Niebieskiej linii".

Prawie do końca marca trwała internetowa zbiórka pieniędzy na możliwość przywrócenia telefonicznej pomocy poszkodowanym. Rocznie potrzeba na ten cel 180 tys. zł. Wolontariuszom udało się zebrać tylko 34 tys. zł. Na szczęście wsparcie okazały firmy prywatne.

3 kwietnia dzięki programowi "AVON kontra przemoc" po trzech miesiącach udało się wznowić funkcjonowanie telefonicznej "Niebieskiej linii". Politycy nie znaleźli żadnego sposobu na to, by psychologowie i prawnicy pomagający ponad 6 tys. ofiarom przemocy domowej rocznie mogli być utrzymywani ze środków publicznych.

Zrzut ekranu 2017-04-20 o 12.31.30 1
Zagłosuj

Czy popierasz ograniczenie finansowania organizacji zajmujących się pomocą ofiarom przemocy domowej?

___

Redakcja zdrowie.radiozet.pl/π