Wiara czy medycyna: skąd się wzięła nieufność do służby zdrowia?

19.09.2017 21:53

Zamiast bazować na dowodach naukowych kwestie związane ze zdrowiem coraz częściej traktujemy światopoglądowo. Mamy coraz większy problem ze wzrastającą liczbą niezaszczepionych dzieci i epidemiami chorób, które dzięki rozwojowi wiedzy medycznej wydawały się całkowicie wyeliminowane. 

Wiara czy medycyna: skąd się wzięła nieufność do służby zdrowia?

fot. East News

Krótki przegląd ostatnich wydarzeń w polskiej służbie zdrowia:

Takie "rewelacje" mnożą się w polskiej służbie zdrowia niemal każdego dnia. Czy zatem powinniśmy się jeszcze dziwić, że coraz częściej Polacy wolą leczyć się samemu niż oczekiwać w monstrualnie długich kolejkach (których mamy się wkrótce pozbyć dzięki sporemu zastrzykowi gotówki)? Większość ludzi w naszym kraju po prostu nie stać na chorowanie - taniej jest nabyć łatwo dostępne środki lub skorzystać z pomocy "znachorów" - niewykwalifikowanych specjalistów różnej maści, którzy ze względu na brak odpowiednich przepisów mogą prowadzić gabinety terapeutyczne właściwie bez żadnych przeszkód - szkodzić mogą za to tylko... pacjentom. 

Współczesna medycyna jako... groźny zabobon?

Zrzut ekranu 2017-09-19 o 21.59.47
fot. East News

Co się takiego stało, że w ciągu zaledwie kilku lat straciliśmy zaufanie do specjalistów, których zawód niemal od zawsze zdobywał czołowe miejsca na liście profesji obdarzonych największym zaufaniem społecznym?

Polska służba zdrowia od zawsze borykała się ze sporymi problemami - w odróżnieniu od Krajów Trzeciego Świata nie mieliśmy jednak problemów z chorobami zakaźnymi, które na nowo zaczęły odradzać się w całej Europie - nie tylko wśród najmniej wyedukowanych warstw społecznych, ale i wśród osób wykształconych, które poglądy na kwestie związane ze zdrowiem przepuszczają przez pryzmat polityki, religii lub innej opcji - bardziej związanej ze światopoglądem niż z wiedzą medyczną, popartą wiedzą medyczną.

O standardach opieki okołoporodowej i sprawach dotyczących aborcji lub dostępu do antykoncepcji dyskutują... biskupi lub katoliccy publicyści, którzy powołując się na ewangelię wygrażają wszystkim, którzy ośmielają się mieć inne zdanie. Lekarze (a nawet farmaceuci) zasłaniają się "klauzulą sumienia" a rozanieleni trenerzy rozwoju osobistego (którymi coraz częściej zostają żądni sławy celebryci lub inne gwiazdy internetu) radzą np. "zwizualizowanie" choroby i wypędzenie jej gdzie pieprz rośnie - razem ze wszelkimi innymi problemami, które dręczą naszą duszę.

Paradoksalnie to medycyna i wiedza poparta badaniami coraz częściej traktowana jest jak groźny zabobon, któremu zapobiec może tylko powrót do natury, ortodoksyjnych zasad wiary (lub poglądów politycznych).

Nie tak dawno temu głośno było o przypadku rodziców, którzy zagłodzili na śmierć własne dziecko. Znachor polecił im karmić je kozim mlekiem, by pozbyć się problemów z kolką. Teraz Polska żyje kolejną "sensacją" - parze, która uciekła ze szpitala z nowo narodzonym wcześniakiem, grozi ograniczenie praw rodzicielskich. Wspierają ich "Antyszczepionkowcy", którzy zaczęli już nawet zbierać pieniądze na pomoc prawną dla zdesperowanych przeciwników szczepień.

Zamiast spierać się nad tym, czy za odmowę zaszczepienia dzieci powinno się odbierać rodzicom prawa do wychowywania dzieci i czy rzeczywiście maluchy powinny być im poddawane w pierwszych dobach życia (w UE takie przepisy obowiązują tylko w Polsce i w Bułgarii - w innych europejskich krajach można je wykonać później) - radykalne postawy paradoksalnie umacniają tylko ruchy antyszczepionkowe, które rosną w siłę za każdym razem, kiedy dochodzi do takich drastycznych sytuacji.

Zagłosuj

Co Twoim zdaniem najbardziej wpłynęło na radykalne postawy wśród pacjentów, którzy nie zgadzają się z zasadami współczesnej medycyny?

__

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń