Po serii zgonów na wielogodzinnych dyżurach lekarze ogłaszają protest głodowy

07.09.2017 12:14

Uzdrowienie polskiej służby zdrowia to prawdziwa "chirurgiczna robota". Na razie ma w tym pomóc głodówka, którą rezydenci rozpoczną 2 października w proteście przeciwko patologii pozwalającej na kilkudniowe dyżury, podczas których lekarze dosłownie umierają z przemęczenia. 

Po serii zgonów na wielogodzinnych dyżurach lekarze ogłaszają protest głodowy

fot. Andrzej Hulimka/REPORTER/East News

Na początku września po 24-godzinnym dyżurze (po którym chwilę później miał rozpocząć kolejny dyżur na oddziale ratunkowym) zmarł 59-chirurg z Włoszczowa. Dostał zawału serca. Pod koniec sierpnia po przepracowaniu całej doby (z przerwą na dojazd z jednej placówki do drugiej) zmarła 28-letnia lekarka z Jasła. Okoliczności śmierci bada prokuratura. 12 sierpnia w szpitalu w Lipnie na podłodze znaleziono martwego lekarza. Pracownicy zauważyli jego śmierć dopiero wtedy, kiedy nie mogli dostać się do pokoju, w którym miał na chwilę zdrzemnąć się 59-latek.

Śmierć i medycyna 

Takich przykładów w ciągu kilku ostatnich miesięcy można naliczyć co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście. Nie wszyscy przepracowani lekarze umierają przecież podczas obowiązków służbowych. Nie ulega jednak wątpliwości, że polska służba zdrowia wymaga natychmiastowej reanimacji. Czy można postawić prawidłową diagnozę po trwającym ponad dobę dyżurze? W Polsce taka patologiczna sytuacja jest normą. Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła, że w niektórych szpitalach medycy potrafią pracować nawet po 80 godzin bez przerwy. Lekarze umierają z przepracowania - i to dosłownie...

Rezydenci zarabiają gorzej niż w supermarkecie

Dlaczego biorą wielogodzinne dyżury, znacznie dłuższe niż wskazują wszelkie obowiązujące normy? Wszystko przez braki kadrowe. Słabo opłacani lekarze wolą pracować za granicą i zarabiać przyzwoite pieniądze niż... umierać na wielogodzinnych dyżurach w Polsce.

Do momentu uzyskania specjalizacji (czyli do wieku około 33-37 lat) rezydenci na jednym etacie zarabiają gorzej niż... w Biedronce (2,1 -2,4 tys. netto)! W supermarkecie mogliby liczyć na wyższe zarobki i pracować tyle, ile nakazują normy.

Przeczytaj: Skończył medycynę i zatrudnił się w Biedronce. Niewiarygodna historia wrocławianina

Gdyby ci medycy, którzy jeszcze nie wyemigrowali z kraju pracowali po 8 dozwolonych godzin, pacjenci przez dłuższy czas pozostaliby bez opieki. Niestety wszystko wskazuje na to, że jeśli nic się nie zmieni, to będzie jeszcze gorzej. 

Recepta na uzdrowienie polskiej służby zdrowia: protest głodowy

Porozumienie Rezydentów OZLL ogłosiło za pośrednictwem mediów społecznościowych, że drugiego października rozpocznie walkę o poprawę sytuacji pracowników służby zdrowia. Ok. 40 lekarzy weźmie tego dnia urlop i zacznie strajk głodowy - w miejscu, które nie zostało jeszcze ujawnione. Mimo że chętnych do udziału w proteście jest więcej na razie uznano, że większa ilość lekarzy, którzy odeszliby "od łóżek", zagroziłaby bezpieczeństwu pacjentów.

Ochrona Zdrowia w Polsce umiera - to dosłownie...

- 2. października rozpoczynamy protest głodowy ponieważ Ochrona Zdrowia w Polsce umiera!

Domagamy się realnych działań rządu, a nie pozornych ruchów, które poprawią sytuację w publicznym systemie. Żądamy zmian, które doprowadzą do wzrostu dostępności leczenia i diagnozowania pacjentów oraz poprawy warunków pracy dla pracowników ochrony zdrowia.

Jesteśmy głodni zmian w Ochronie Zdrowia! Dlatego po setkach spotkań z politykami, po manifestacjach, po przygotowaniu obywatelskiego projektu ws. warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia oraz zebraniu blisko ćwierć miliona podpisów, szykujemy się do zaostrzenia formy protestu.

Polscy lekarze łakną normalności! I wspólnie będą o nią walczyć - ogłosiło Porozumienie Rezydentów OZZL.

Zagłosuj

Czy popierasz protest głodowy lekarzy?

Zrzut ekranu 2017-09-07 o 11.01.45
Zagłosuj

Co według Ciebie jest największym problemem polskiej służby zdrowia?

________

zdrowie.radiozet.pl/π