24-latka sfałszowała dokumentację medyczną. Lekarze poważnie ją okaleczyli

11.07.2017 17:48

Taka historia mogłaby się zdarzyć w jednym z odcinków "Doktora House'a". Doszło do niej jednak w Polsce. Nawet doświadczeni specjaliści potwierdzają, że jeszcze nigdy nie spotkali się z równie absurdalną sytuacją. Zdrowej kobiecie wycięto żołądek, śledzionę, część przełyku i węzły chłonne - okazało się, że była... chora psychicznie a dowody sfabrykowała za pomocą prostego programu graficznego i dokumentacji udostępnianej przez pacjentów za pośrednictwem mediów społecznościowych!

24-latka sfałszowała dokumentację medyczną. Lekarze poważnie ją okaleczyli

fot. Phovoi R./Panther Media/East News

Takie przypadki to gotowy scenariusz na film lub ciekawy epizod w serialu medycznym. Łatwiej byłoby nam uwierzyć w to, co się stało, gdybyśmy oglądali kolejną z fikcyjnych przygód awangardowego lekarza z Bostonu, który na co dzień spotyka się z problemami, jakich na próżno szukać w konwencjonalnej medycynie. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach wpadłby na to, by uroić sobie śmiertelnie niebezpieczną chorobę i być na tyle sprytnym, by spreparować na tyle wiarygodne dowody, że nie wątpiliby w nie eksperci z wieloletnim doświadczeniem zawodowym? Nikt nie przewidział, że może to wpaść do głowy komuś, kto ma problemy z psychiką...

Do tej pory w Polsce nie zdarzyło się, by komukolwiek udało się oszukać lekarzy na tyle skutecznie, że zdecydowali się podjąć skomplikowanej operacji ratującej życie i wyciąć organy rzekomo zaatakowane przez złośliwy nowotwór. Szkopuł jednak w tym, że kobieta, która potwierdziła, że to możliwe, okazała się osobą cierpiącą na zespół Münchhausena - schorzenie prowadzące do tego, że pacjenci pozorują, że coś im dolega. 

Medyczny horror na Śląsku

DEPRESJA
fot. bykst, pixaby.com, CC0 Public Domain

Dziennikarze katowickiego oddziału Gazety Wyborczej opisali sprawę 24-latki, która dosłownie mrozi krew w żyłach.

Rok temu młoda mieszkanka małej miejscowości koło Gliwic zaczęła skarżyć się na silny ból żołądka. Dziewczyna - z wykształcenia technik agrobiznesu - była na utrzymaniu rodziców. Jej matka pracowała w Niemczech. Po operacji córki kobieta miała otrzymać anonimowy list z wyjaśnieniem, że zabieg wykonany u jej dorosłego dziecka, był całkowicie zbędny - wycięto jej zdrowe narządy a młoda pacjentka nigdy nie miała żadnych zmian nowotworowych.

Sprawa trafiła do prokuratury. W toku prowadzonego postępowania w sprawie błędu medycznego ustalono, że... nigdy żadna placówka nie wykonywała badań, na podstawie których wycięto zupełnie zdrowe - jak się później okazało - narządy: żołądek, śledzionę, część przełyku i węzły chłonne! Lekarze nigdy nie zdiagnozowali u niej żadnych problemów z tymi organami.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach oskarżyła 24-latkę o sfałszowanie dokumentacji medycznej, którą posłużyła się w celu przeprowadzenia u niej zbędnego zabiegu. Kobieta sama przyznała się do winy. 

Nowotwór urojony

Biegli psychiatrzy, którzy na zlecenie śledczych zbadali kobietę stwierdzili jednogłośnie, że cierpi ona na zespól Münchhausena - zaburzenie psychiczne prowadzące do tego, że chorzy symulują objawy poważnych dolegliwości, pozorując, że potrzebna im fachowa pomoc.

Zdaniem specjalistów kobieta nie była w pełni świadoma swoich czynów. Do sfałszowania dokumentacji medycznej użyła prostego programu graficznego a wszystkie niezbędne badania pochodziły z mediów społecznościowych, za pośrednictwem których chorzy wymieniają się doświadczeniami podczas kolejnych etapów leczenia onkologicznego.

Lekarz, który podjął się operacji rzekomo ratującej życie chorej psychicznie kobiety tłumaczył, wyniki badań były jednoznaczne i nie pozostawiały wątpliwości, że konieczny był natychmiastowy zabieg. Pacjentka miała twierdzić, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy schudła 10 kg, skarżyła się na silne bóle żołądka. Nowotwór to na tyle przebiegła choroba, że podczas zabiegu - mimo że nie dało się zauważyć żadnych zmian rakowych - zdecydowano o wycięciu organów, które wedle dokumentacji wymagały usunięcia.

Wszyscy specjaliści komentujący tę sprawę - zarówno na potrzeby prokuratury, jak i podczas zwykłych rozmów w środowisku lekarskim - podkreślają, że do tej pory w Polsce nikt nie spotkał się z podobnym przypadkiem.

Do prokuratury w Gliwicach wpłyną wniosek o umorzenie tej sprawy i skierowanie kobiety, której wycięto zdrowe narządy, na przymusowe leczenie psychiatryczne. Istnieje bowiem spore ryzyko, że podobna sytuacja może się w jej przypadku powtórzyć...

Chcesz sprawdzić, czy cierpisz na fobię społeczną? Zrób standardowy test Liebovitza!

Test na fobię społeczną

fot. Pixaby.com

________

zdrowie.radiozet.pl/GW/π