Łatwiej zostać rażonym piorunem niż mieć powikłania po szczepionce?

26.04.2017 14:25

W ramach Europejskiego Tygodnia Szczepień minister Konstanty Radziwiłł oraz ekspert WHO dr Mark Muscat przekonywali, że nie warto bać się szczepień. Nawet w przypadku najbardziej kontrowersyjnej szczepionki MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce) do komplikacji zdrowotnych dochodzi zaledwie u jednej osoby na milion. Statystycznie bardziej prawdopodobne jest, że zginiemy w katastrofie lotniczej lub porazi nas piorun niż, że ucierpimy z powodu szczepienia.

Łatwiej zostać rażonym piorunem niż mieć powikłania po szczepionce?

fot. East News/geralt, pixaby.com, CC0 Public Domain

Liczby mówią same za siebie. Ryzyko śmiertelnego porażenia piorunem wynosi 1 do 10 tys. Prawdopodobieństwo zgonu w katastrofie lotniczej - 1 do 2662. Niepożądane odczyny poszczepienne po szczepionce przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) - rzekomo powodującej autyzm - pojawiają się zaś raz na milion pacjentów. 

Doktor Mark Muscat - ekspert Światowej Organizacji Zdrowia - podczas konferencji "Szczepienia działają" w Narodowym Instytucie Zdrowia podał statystyki, które przemawiają do wyobraźni, choć z pewnością nie spodobają się ruchom antyszczepionkowym.

Według niego rodzice, którzy obawiają się zaszczepić swoje dzieci w obawie przed powikłaniami, narażają całą populację na obniżenie tzw. odporności zbiorowej. W konsekwencji sprzyja to rozwojowi wielu chorób zakaźnych, które od dawna nie uważano za śmiertelne.

Rezygnując ze szczepień zagrażamy całej populacji?

syringe-1884787_1280
fot. quimono, pixaby.com, CC0 Public Domain

W ciągu zaledwie kilku ostatnich lat w naszej części świata ludzie zaczęli umierać np. z powodu odry. W Rumunii choroba ta spowodowała już 18 ofiar śmiertelnych, za które rząd obwinia tzw. "antyszczepionkowców", szczególnie aktywnych wśród lokalnych celebrytów zniechęcających młodych rodziców do szczepień w obawie przed autyzmem.

Dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant ds. epidemiologii ostrzega, że wzrost ilości osób uchylających się od szczepień jest niepokojący. W 2016 roku zanotowano 26 tys. tego typu przypadków. W latach 2014-2015 takich osób było ok. 15-16 tys. Jeśli tendencja wzrostowa będzie się utrzymywać nadal na takim poziomie, wkrótce może dojść do obniżenia tzw. "odporności zbiorowej" na wiele chorób, które udało się niemal całkowicie wyeliminować.

Szczepionki - zagrożenie czy wybawienie?

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, który podczas konferencji zapewnił, że co roku cała jego rodzina korzysta ze szczepionek przeciwko grypie, zapewnił, że:

"

Szczepienia rzeczywiście działają. Dzisiaj niestety wielu ludziom brakuje wyobraźni. Nie ma drugiej grupy leków, które byłyby tak gruntownie przebadane i przetestowane na tak ogromnej liczbie osób, jak szczepionki. "

Według szefa resortu zdrowia bezpieczeństwo dla całej populacji mogą zapewnić obowiązkowe szczepienia. - Tam, gdzie z nich zrezygnowano, spadł odsetek zaszczepionych w przypadku niektórych zakażeń spadł do poziomu 60-70 proc. Tymczasem jedynie tylko 95-proc. zaszczepionych może zapewnić ochronę populacji przed chorobami zakaźnymi przenoszonymi drogą kropelkową - wyjaśnił minister.

Nie wszyscy podzielają jednak jego zdanie. Przedstawiciele organizacji "Stop NOP" uważają, że system rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych jest w naszym kraju całkowicie niewydolny, dlatego nie można rzetelnie ocenić skutków społecznych i ekonomicznych dotyczących programów szczepień, wieloletnich kosztów terapii i hospitalizacji dzieci z powikłaniami poszczepiennymi. Pełną odpowiedzialność za to, co spotyka pacjentów po przymusowych szczepieniach, powinien według "Stop NOP" ponosić skarb państwa. Takie systemy odszkodowań społecznych funkcjonują już m.in. w 13 europejskich państwach (kolejny powstaje w sąsiadujących z nami Czechach) oraz w Stanach Zjednoczonych.

Zagłosuj

Czy uważasz, że osoby rezygnujące z szczepień, mogą obecnie stanowić zagrożenie dla zdrowia innych obywateli?

______

Redakcja zdrowie.radiozet.pl/π