Koniec z prywatnymi karetkami pogotowia w Polsce? Międzynarodowy skandal

05.12.2017 19:39

Docierają z pomocą szybciej niż publiczne ambulanse. Wkrótce mogą zniknąć z rynku. Reforma systemu ratownictwa medycznego, którą planuje rząd, może całkowicie wyeliminować europejską konkurencję, oferującą pacjentom swoje usługi w ramach systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego - także za darmo, we wszystkich przypadkach zagrożenia życia. Nie dość, że zmiany w przepisach wprowadzane są pochopnie, to na dodatek z pogwałceniem międzynarodowych umów.

Koniec z prywatnymi karetkami pogotowia w Polsce? Międzynarodowy skandal

fot. Stawinski/REPORTER/East News

Nacjonalizacja ratownictwa medycznego

Z usług duńskiej firmy Falck korzystają pacjenci zamieszkujący 66 lokalizacji na terenie 10 województw - w sumie ponad 2,3 mln ludzi. Największy europejski potentat w tej dziedzinie od wielu lat zapewnia na polskim rynku funkcjonowanie 87 zespołów ratownictwa medycznego. Prywatny inwestor posiada ponad 200 ambulansów, kilkadziesiąt centrów medycznych i w tej chwili zatrudnia około 3,5 tysiąca pracowników, w tym pół tysiąca lekarzy specjalistów. Ze swoich usług wywiązuje się doskonale. Jak wykazała Najwyższa Izba Kontroli, prywatne karetki Falcka docierają do pacjentów szybciej niż państwowe ambulanse.

Obok karetek w ramach PRM z oferty Falck Medycyna mogą korzystać zarówno osoby indywidualne, jak i klienci korporacyjni oraz towarzystwa ubezpieczeniowe. Dostęp do prywatnych karetek pogotowia jest też sporym ułatwieniem dla cudzoziemców, dla których otrzymanie pomocy w ramach NFZ często jest problematyczne, choćby ze względu na kwestie ubezpieczenia. Nic dziwnego, że obcokrajowcy wolą zapłacić za usługi Falcka - powszechnie znanego w kilku krajach Europy (m.in. Danii, Niemczech i Belgii), jako lidera ratownictwa medycznego. Wkrótce mogą być jednak pozbawieni takiej opcji.

Absurdalne przepisy w sprawie dostępu do prywatnych karetek

Według nowego prawa wszystkie podmioty niepubliczne działające dzisiaj w ramach systemu PRM (jest ich ok. 9%) z dniem 1 lipca 2018 roku będą wycofane z systemu w ramach tzw. upaństwowienia. Oznacza to, że działające dzisiaj podmioty niepubliczne będą zastępowane przez jednostki kontrolowane co najmniej w 51 procentach przez Państwo. Z budżetu Ministerstwa Zdrowia, w którym ciągle brakuje pieniędzy na podwyżki dla personelu medycznego, mają zostać wyłożone dodatkowe dziesiątki milionów złotych na odtworzenie tego, co dzisiaj bardzo dobrze działa. Absurd? Niestety to polska rzeczywistość. 

Zaproponowany przez rząd projekt nowelizacji ustawy o ratownictwie medycznym zakłada, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie mógł podpisywać umowy z prywatnymi firmami, jeśli w danym regionie będzie dostęp do państwowych karetek pogotowia. Dla właścicieli karetek Falcka może to oznaczać konieczność całkowitego wycofania się z polskiego rynku i to niemal z dnia na dzień. Nowe przepisy nie gwarantują bowiem nawet okresów przejściowych, które zgodnie z europejskimi normami powinny być wyznaczone w takiej sytuacji.

Zagłosuj

Czy uważasz, że Polacy powinni mieć prawo do korzystania z prywatnego pogotowia?

Pacta sunt servanda? Nie w Polsce

Nowelizacja ustawy o ratownictwie medycznym może łamać także powszechnie znaną w prawie międzynarodowym zasadę - pacta sunt servanda, oznaczającą, że umów należy dotrzymywać. Choć Polskę łączy z Danią umowa o wzajemnej ochronie interesów, to jednak okazuje się, że jeden nowy przepis może doprowadzić do całkowitego wyeliminowania z rynku zagranicznego inwestora, który zdecydował się w przeszłości ulokować kapitał w Polsce.

falck
fot. East News/ Przewóz chorego karetką Falck

Co na to Ministerstwo Zdrowia?

Choć resort zapewnia, że chodzi tylko o zapewnienie powszechnego dostępu do opieki medycznej, to wiele wskazuje na to, że jak zwykle walka toczy się o pieniądze. Zmiany w prawie, które narażają nas na międzynarodowy skandal, prowadzą bowiem do wyeliminowania konkurencji, która odbierałaby publicznym służbom ratunkowym dostęp do kontraktów z NFZ i rozliczania ryczałtów za dobę dyżurowania karetki. Przy całkowitym braku konkurencji na dalszy plan schodzi jednak jakość świadczeń. Komu na tym zależy?

Państwowe placówki nierzadko uciekają się do nieuczciwych praktyk - w sprawozdaniach podają, że np. w karetce oprócz ratowników medycznych był obecny lekarz, choć pomocy lekarskiej danemu pacjentowi udzielono dopiero w szpitalu. Za taki proceder Falck od razu mógłby stracić kontrakt z NFZ - nie dotyczy to jednak zwierzchników publicznych ambulansów, którzy rozliczają dyżury tak, żeby łatać budżet szpitali. Nikogo więc nie dziwi, że takie nieuczciwe praktyki są dość powszechne.

Kto skorzysta na zmianie systemu ratownictwa medycznego w Polsce? Na pewno nie Ci, którzy potrzebują szybkiego dostępu do karetki. Jak się okazuje firmy, które są w stanie zaoferować klientom dobre usługi, są solą w oku obecnej władzy... 

źródło: NIK/MSZ/MZ/GW

________

zdrowie.radiozet.pl/π