Skandal ze szczepionkami: kilkuset Polakom podano wadliwe preparaty

05.02.2018 10:44

„Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił szokujące informacje na temat szczepień w Polsce. Co najmniej trzysta osób zostało zaszczepionych preparatami nadającymi się do utylizacji. Wśród poszkodowanych mają być nawet noworodki. Według informatorów lekarze mieli zdawać sobie sprawę z tego, że podają pacjentom wadliwe szczepionki. Sprawa trafi do prokuratury.

Skandal ze szczepionkami: kilkuset Polakom podano wadliwe preparaty

fot. Ingram Vitantonio Cicorella/East News

Setkom pacjentów podano szczepionki, które powinny być zutylizowane

Preparaty przeznaczone do utylizacji były podawane nawet noworodkom. Lekarze wiedzieli, że wstrzykują niepełnowartościowy produkt. Na razie potwierdzono trzysta takich przypadków, ale szacuje się, że może być ich zdecydowanie więcej.

Większość szczepionek wymaga przechowywania w określonej temperaturze, dlatego powinny leżeć w lodówkach. Inspektorzy farmaceutyczni postanowili w ostatnich miesiącach sprawdzić, czy sprzęt chłodniczy w aptekach lub przychodniach działa i czy na wyposażeniu są agregatory na wypadek odłączenia prądu. Efekt? Koszmarny.

Nie dość, że wykazano, iż tysiące szczepionek nadaje się do utylizacji, to są dowody na to, że lekarze szczepili, wiedząc już, że specyfik należy zniszczyć. To narażenie dzieci na poważne choroby.

Rzecznik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Paweł Trzciński komentując szokujące doniesienia „Dziennika Gazety Prawnej”, powiedział:

"

Jestem w szoku. Okrutny brak wyobraźni tych, którzy tak robili.

Problem dotyczy wielu, jeśli nie wszystkich województw. "

Najwięcej takich przypadków wg „DGP” miało być zanotowanych w województwie lubuskim, ale podobny proceder może być powielany w całej Polsce.

O jakie szczepionki chodzi?

Zrzut ekranu 2018-02-05 o 10.41.32
fot. East News

Wśród preparatów wymienianych przez „Dziennik Gazetę Prawną” można znaleźć szczepionki przeciwko:

  • wirusowemu zapaleniu wątroby typu B,
  • meningokokom,
  • pneumokokom,
  • tężcowi,
  • gruźlicy,
  • wściekliźnie,
  • ospie wietrznej.

Feralne szczepionki to m.in.:

  • Euvax B,
  • Engerix B,
  • Bexsero,
  • Clodivac,
  • Boostrix,
  • Typhim VI,
  • Verorab.

Informacje potwierdzone przez kilka niezależnych źródeł wskazują na to, że część lekarzy, nawet po dowiedzeniu się, że mają wadliwy produkt, szczepiła pacjentów. Dr Michał Sutkowski, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce zapewnia, że:

"

To naganne. Ale nie traćmy z pola widzenia faktu, że w większości przychodni szczepionki są właściwie przechowywane. "

Zagłosuj

Co według Ciebie powinno grozić lekarzom, którzy świadomie podają pacjentom szczepionki, które powinny być zutylizowane?

Co na to Ministerstwo Zdrowia?

W odpowiedzi na szokujące doniesienia "Dziennika Gazety Prawnej" wiceminister zdrowia Marcin Czech zapewnił, że według ekspertów szczepionki, nawet przechowywane w niewłaściwych warunkach, są... całkowicie bezpieczne:

"

Według naszych ustaleń, szczepionki, które zostały użyte, są całkowicie bezpieczne dla pacjentów, nawet mimo przerwania łańcucha chłodniczego. (...) Aspekt bezpieczeństwa szczepionych dzieci przy wykorzystaniu tych preparatów jest bezdyskusyjny. "

Przyczyną problemów ze szczepionkami miały być czasowe przerwy w dostawie prądu, związane z huraganami, jakie miały miejsce w Polsce.

Wiceminister ocenił, że "służby zadziałały odpowiednio". "Główny Inspektor Sanitarny wiedząc, że doszło przerwania dostaw prądu, zareagował odpowiednio i przeprowadził kontrole w jednostkach w których (…) lodówki przestały działać".

"W hurtowniach nie mamy takiego problemu, bo tam są agregaty prądotwórcze, które zapewniają przechowywanie szczepionek w takich warunkach, w jakich powinny być przechowywane" - dodał wiceminister Czech.

W woj. lubuskim wycofano 80 szczepionek

W porozumieniu z wojewódzkim inspektorem farmaceutycznym na terenie woj. lubuskiego podjęto 80 decyzji o wstrzymaniu w obrocie preparatów. Kolejnych 100 jest w toku. "Wszędzie tam, gdzie jest cień wątpliwości, że mamy niezgodność z tym, co producent pisze, tam interweniujemy" – dodał.

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz wyjaśnił, że:

"

W każdym miejscu, w którym przerwa w dostawie prądu jest dłuższa (...) są na to odpowiednie procedury, miejsca te są sprawdzane. Kontrolwany jest monitoring temperatury, czy został zachowany tzw. ciąg chłodniczy. I w przypadku braku ciągu chłodniczego preparatu muszą być wstrzymane w obrocie.

W tym przypadku niektórzy lekarze korzystali też z opinii ekspertów odpowiedzialnych za szczepienia. Musimy pamiętać o tym, że zawsze za podanie szczepionki odpowiedzialny jest lekarz. "

Marek Posobkiewicz nie ujawnił jednak, ile wadliwych szczepionek zostało podanych pacjentom. "Dokładnych informacji nie mamy, ale będą zebrane" - powiedział szef GIS.

Sprawa trafi do prokuratury

W najbliższych dniach o sprawie zostanie poinformowana prokuratura. Zdaniem urzędników doszło do narażenia najmłodszych pacjentów na utratę zdrowia i życia. Źle przechowywana szczepionka nie działa, choć rodzice myślą, że zaszczepili dziecko. Producenci nie wykluczają też, że wskutek przegrzania preparatu mogą wystąpić objawy niepożądane.

________

zdrowie.radiozet.pl/DGP/PAP/π

Oceń