Czy sztuczna trzustka zrewolucjonizuje życie diabetyków?

16.06.2016 23:53

Nowoczesne wynalazki mogą w coraz większym stopniu wpływać na codzienną egzystencję osób chorych na cukrzycę. Zobacz na jakim etapie badań są najnowsze sprzęty dla cukrzyków.

Czy sztuczna trzustka zrewolucjonizuje życie diabetyków?

fot. Sztuczna trzustka

Naukowcy z całego świata ścigają się o to, komu uda się stworzyć skuteczne urządzenie usprawniające pracę trzustki, co mogłoby doprowadzić do prawdziwego przełomu w leczeniu cukrzycy i zrewolucjonizować życie milionów diabetyków. Na początku 2016 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o nowoczesnym wynalazku, który za pomocą aplikacji na smartfony pozwala dobrać pacjentom prawidłową dawkę insuliny.

Prof. Boris Kovachev z Uniwersytetu Virginia w Stanach Zjednoczonych jest obecnie na etapie testowania niewielkiego rozmiaru urządzenia, które po podłączeniu do specjalnego programu pobranego na telefon komórkowy precyzyjnie określa idealny czas na podanie dożylnie dokładnie takiej ilości insuliny, która jest nam niezbędna do prawidłowego funkcjonowania.

Na tym jednak możliwości nowego gadżetu się nie kończą. Specjalne sensory przyczepione do naszego ciała są w stanie przesłać informację do gromadzonej na nasze potrzeby bazy danych, a w razie potrzeby poinformować lekarza o zbliżającym się niebezpieczeństwie wynikającym z nieprawidłowych wskaźników pomiarów.

Choć początki badań nad sztuczną trzustką sięgają w tym przypadku 1996 roku, to dopiero teraz naukowcowi wraz ze swoim zespołem badawczym udało się wcielić w życie ten projekt, który miał dla profesora wymiar osobisty ze względu na to, że jego ojciec przez całe życie zmagał się z cukrzycą.

Około 2005 roku eksperci z Uniwersytetu Virginia mieli już pewność, że są w stanie wykorzystać do obsługi sztucznej trzustki telefony komórkowe, dlatego przez ostatnie 10 lat, w 6 ośrodkach badawczych w USA, 3 na terenie Europy i jednym w Izraelu, udoskonalali wszystkie szczegóły techniczne.

Zobacz, co mówi prof. Kovachev o swoim wynalazku dla diabetyków!

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Polska sztuczna trzustka czy zwykła pompa insulinowa?

O tym, na jakim etapie są prace naszych krajowych specjalistów nad systemem ograniczającym problemy diabetyków, z prof. Przemysławą Jarosz-Chobot, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie diabetologii ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, rozmawia Iza Szumielewicz z Fundacji Radia Zet.

Chorzy na cukrzycę typu 1 dopytują się o to, kiedy pojawi się możliwość ich wyleczenia, skoro jesteśmy o krok od wprowadzenia do użycia sztucznej trzustki?

prof. Przemysława Jarosz-Chobot, konsultant wojewódzki w dziedzinie diabetologii ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

fot.diabetologiawpolsce.pl

Chcielibyśmy potrafić całkowicie wyleczyć wszystkich diabetyków, ale dziś jeszcze nie mamy takiej możliwości. Musimy poczekać. Jesteśmy w stanie tylko udoskonalać technologicznie urządzenia, które podają insulinę i - w zależności od czujnika glikemii (red. – sensora systemu Ciągłego Monitorowania Glikemii - CGM) - albo ją podawać pacjentom, albo zatrzymywać jej podaż. Ma to bezpośredni wpływ na jakość życia chorych i pozwala im skuteczniej radzić sobie z tym schorzeniem.

Kiedy się szuka w internecie sformułowania „sztuczna trzustka”, wyskakują artykuły dowodzące, że takie urządzenie już dawno istnieje, a według innych jesteśmy dopiero o krok od jego stworzenia. Jak Pani to skomentuje?

We wszystkim jest trochę racji. Sztuczna trzustka to system zamkniętej pętli z urządzeniem do podawania insuliny i sprzężonym z nim czujnikiem pomiaru glikemii (red. sensor CGM), który pozwala automatycznie dbać o cukrzycę, np. w czasie obozu dla młodych diabetyków czy podczas zwykłego snu. Niestety system ten ma jeszcze sporo błędów. Najpierw musimy je wyeliminować, by dobrze funkcjonujące urządzenia stały się dostępne dla pacjentów.

Czy na rynku polskim istnieją już urządzenia, które bardzo przypominają system zamkniętej pętli?

Nie ma jeszcze systemów pełnej kontroli glikemii, czyli zarówno hipo- jak i hiperglikemii. Powszechnie dostępne są natomiast najnowocześniejsze pompy insulinowe, które pozwalają na kontrolę bardzo ważnego dla pacjenta stanu niskiego cukru we krwi, który może zagrażać ich życiu. Ma to ogromne znaczenie w przypadku dzieci, które nie potrafią się jeszcze sprawnie komunikować z otoczeniem, przez co ich opiekunowie muszą je kontrolować w zasadzie przez całą dobę.

Na szczęście mamy już nowy wynalazek – pompę sprzężoną z systemem czujnika (red. sensora CGM), która pozwala ograniczyć ryzyko spadku cukru we krwi. Oczywiście,  alternatywą dla niej pozostaje zarządzanie nieautomatyczne, umożliwiające zaalarmowanie pacjenta w przypadku hiperglikemii. W tej chwili taką możliwość oferuje tylko jedna, bardzo nowoczesna pompa z systemem MiniMed 640 G.

fot.pompy-medtronic.pl

Z drugiej strony pacjenci mają do wyboru bardzo różne systemy monitorowania glikemii, nawet takie, które nie wymagają nakłuwania palców.

Zgadza się. Technologia zrewolucjonizowała diabetologię. Możemy zbadać glikemię, możemy się zeskanować, ale ta metoda nie ostrzega pacjenta przed konsekwencjami ewentualnego spadku lub podwyższenia poziomu cukru we krwi.

Czyli sam czujnik - nie wiadomo jak wygodny - nie wystarczy, żeby się czuć bezpiecznym?

Tak. Choć mamy flash monitoring i glukometry, to jednak na najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego jest ciągły system monitorowania glikemii, który podaje jej wartość i ostrzega, kiedy osiągnie punkt krytyczny.

Zatem w pewnym sensie można powiedzieć, że ta pompa za pacjenta "myśli"?

Tak, odciąża go. To bardzo pomaga, podwyższa jakość życia, ale nadal głównodowodzącym jest pacjent lub – w przypadku dzieci – jego opiekunowie. Natomiast ta pompa radykalnie zwiększa bezpieczeństwo pacjenta i podwyższa jakość życia. I tutaj nie ma dwóch zdań. Pompa 640 G pomaga w tym, że pacjent coraz mniej się tej hipoglikemii boi. Ale to nie jest system pełnej zamkniętej pętli, czyli pozostaje przecukrzenie, i na to przecukrzenie sama muszę zareagować. Oczywiście, pompa mi powie, że się zbliżam do tego przecukrzenia, i podpowie, co mam zrobić, ale to ja muszę to wykonać.

Skoro mamy już system, który pozwala bezpiecznie spać dziecku, jego opiekunom, to pewnie jest też wartościowy dla ludzi aktywnych, którzy niekoniecznie ciągle chcą myśleć, że są chorzy.

Cukrzyca to choroba społeczna. Musi być pewna akceptacja tego schorzenia. Natomiast jednoznacznie moje życie się odmienia, w wielu sytuacjach jestem doskonała, gdzie przy innym zastosowaniu leczenia mam pewne ograniczenia. Tu tych ograniczeń nie ma. Jestem bezpieczna, moja choroba jest dobrze kontrolowana. I to jest największy atut.

Kiedy doczekamy się tej zamkniętej pętli?

Ten moment jest bardzo blisko, ale pompa 640 G wymaga zmiany nawyków zarówno u pacjentów, jak i opiekunów oraz zespołów terapeutycznych. Przywykliśmy do glukometrów, brania pod uwagę wyłącznie poziomu cukru, a tu jest patrzenie na trend, na to, że muszę zaufać nowoczesnej technologii. To chyba jest najtrudniejsze dla każdego z nas, dlatego nie ma co się łudzić, że to od razu będzie proste.

Pacjenci boją się zaufać maszynie?

Zmiana podejścia do leczenia potrzebna jest nie tylko wśród pacjentów, ale również wśród pielęgniarek i lekarzy. To jest właściwie zmiana filozofii. Mam pacjentów, którzy zaczęli życie z cukrzycą od leczenia pompą z zatrzymaniem podaży insuliny, a potem jej wznowieniem. To są zupełnie inni pacjenci. Dla nich to czujnik, a nie glukometr jest dla nich Bogiem. Przyszedł już czas na poddanie się rozwojowi nowoczesnych technologii i nowych aplikacji, dlatego musimy za tym podążać i nie ma już od tego odwrotu.

__

Redakcja Zdrowo Bardzo/π