Papież i Trump pomogli choremu chłopcu? Charlie Gard dostanie szansę na leczenie?

11.07.2017 15:22

Brytyjski Sąd Najwyższy dał rodzicom Charliego Garda 48 godzin na przedstawienie nowych dowodów przemawiających za utrzymaniem przy życiu ich śmiertelnie chorego syna. Lekarze uważają, że żadna terapia już mu nie pomoże - rodzina robi jednak wszystko, by maluch mógł być z nimi jak najdłużej.

charlies fight

fot. Wikimedia Commons, facebook.com/ Charlie Gard

Sprawa Charliego Garda poruszyła cały świat. W jego intencji modlił się sam papież Franciszek, Watykan zaoferował pomoc w umieszczeniu chłopca w rzymskim szpitalu pediatrycznym imienia Dzieciątka Jezus. Nawet Donald Trump nie wahał się wspomnieć o nim na Twitterze. Heroiczna walka rodziców o utrzymanie przy życiu śmiertelnie chorego syna, którego sąd - przy poparciu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - chciał odłączyć od aparatury medycznej, zapewniającej mu funkcjonowanie, rozpaliła emocje ludzi w wielu krajach. Wsparcie Ojca Świętego i okazanie zainteresowania czołowych polityków okazało się na tyle skuteczne, że rodzice chłopca otrzymali dodatkowy czas na przedstawienie dowodów wskazujących na to, że ich syn powinien mieć szansę na eksperymentalne leczenie.

Prawo do życia kontra prawo do godnej śmierci

Sytuacja, w jakiej znalazł się chłopiec sprawiła, że rozpoczęto dyskusję o tym, kto ma prawo decydować w takich przypadkach o tym, w którym momencie można wyłączyć sprzęt podtrzymujący życie chorego. O ile w przypadku osób dorosłych eutanazja nie budzi takich kontrowersji, to jednak, kiedy w grę wchodzi życie małego dziecka, sprawa wydaje się dużo bardziej skomplikowana - zwłaszcza, że rodzice sprzeciwiają się temu, by go legalnie uśmiercić.

Według lekarzy rzadka choroba mitochondrialna, na jaką cierpi Charlie sprawia, że każdy dzień życia jest dla niego cierpieniem. Bez specjalnych urządzeń jego organizm nie jest w stanie przetrwać - nie słyszy, nie widzi a w jego mózgu doszło do nieodwracalnych uszkodzeń. Connie Yates i Chris Gard - rodzice chłopca - którzy za pośrednictwem portalu crowdfundingowego zebrali ponad 1,3 miliona funtów na pomoc dla syna - chcą jednak, by Charlie mógł przejść eksperymentalną terapię z wykorzystaniem nowego preparatu.

Eksperymentalny preparat szansą dla chorego chłopca?

Choć twórcy tego środka są na tak wczesnym etapie badań, że nie mogą go nawet nazywać lekiem, to jednak rodzice Charliego chcą, by chłopiec mógł go otrzymać.

W czwartek sąd na postanowić, czy medykament będzie mógł zostać przetransportowany z USA do Wielkiej Brytanii i podany małemu pacjentowi. Para opiekująca się chorym maluchem musi jednak przedstawić dowody na to, że takie działanie na w przypadku ich syna sens i nie narazi go na dodatkowe cierpienia, którym lekarze chcą zapobiec... uśmiercając chłopca.

Za pośrednictwem mediów społecznościowych Connie Yates i Chris Gard przekazali wszystkim, którzy wspierają ich w walce o życie syna:

"

- Jeśli Twoje dziecko byłoby chore a Ty miałbyś szansę podania mu preparatu, który dawałby mu 10-procentową szansę na poprawę, to czy skorzystałbyś z takiej możliwości? To właśnie dlatego podejmujemy walkę! - przekonują rodzice Charliego. "

Zrzut ekranu 2017-07-11 o 14.01.28

Zgadzacie się z ich zdaniem?

Zagłosuj

Czy uważasz, że śmiertelnie chory chłopiec powinien zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie?

źródło: The Guardian/The Independent/The Telegraph

________

zdrowie.radiozet.pl/π