Polscy naukowcy zbadali serce Chopina: wiadomo już, na co umarł?

03.11.2017 17:10

Przyczyną zgonu wielkiego kompozytora było zapalenie osierdzia. Nabawił się go z powodu przewlekłej gruźlicy, a nie - jak dotąd podejrzewano - mukowiscydozy czy przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Patolodzy z Wrocławia z detektywistyczną dokładnością ustalili nowe fakty na temat powodów śmierci artysty.

Polscy naukowcy zbadali serce Chopina: wiadomo już, na co umarł?

fot. East News; Justyna Czerniakowska/poster; Piotr Micherewicz/plakat

Wrocławscy specjaliści medycyny sądowej od lat wyjaśniają zagadki, które trudno rozwiązać nawet najbardziej dociekliwym śledczym. Tym razem zespół prof. Tadeusza Dobosza z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu we współpracy z innymi naukowcami z pod kierunkiem prof. Michała Witta z PAN, okrył nowe fakty na temat przyczyn śmierci jednego z największych kompozytorów - Fryderyka Chopina.

Gruźlicze zapalenie osierdzia, czyli co zabiło Chopina?

Zdaniem ekspertów zmiany anatomiczne, które zidentyfikowano na podstawie fotografii serca artysty, potwierdzają, że do jego zgonu doszło z powodu gruźlicy - a konkretnie: zapalenia osierdzia, będącego powikłaniem po suchotach - jak nazywano w przeszłości gruźlicę.

Przez lata spierano się, co tak naprawdę zabiło Chopina. Wątły (ważący zaledwie 44 kg przy wzroście 170 cm) muzyk od dzieciństwa był chorowity. Choć wielu badaczy podejrzewało, że genialnego kompozytora w wieku zaledwie 39 lat zabiła gruźlica, to jednak nie brakowało oponentów twierdzących, że do jego zgonu tak naprawdę doprowadziła odkryta dopiero w 1938 roku mukowiscydoza - dająca podobne objawy (m.in. krwioplucie, duszności, zapalenie płuc, osadzanie się śluzu w oskrzelach, polipy nosa, kamicę żółciową czy zapalenie trzustki), do której prowadzi dziedziczona mutacja genu CFTR, zdarzająca się raz na 2,5 tys. urodzeń.

Na łamach prestiżowego czasopisma American Journal of Medicine zespół polskich naukowców z kilku ośrodków badawczych (pod kierunkiem Michała Witta z Instytutu Genetyki Człowieka PAN) opublikował wyniki badań, które wskazują, że Chopina najprawdopodobniej uśmierciły powikłania po gruźlicy a nie mukowiscydoza czy przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) - jak podejrzewał m.in. prof. Wojciech Chichy z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Bardziej jednoznaczna diagnoza byłaby możliwa jedynie na podstawie badań DNA serca artysty, ale - jak dotąd - nie wyrażono na nie zgody.

Serce Chopina

Legenda głosi, że siostra Fryderyka - Ludwika - wypełniła ostatnie życzenie brata, który bał się pogrzebania żywcem i tego, że z niewyjaśnionych powodów nagle obudzi się w trumnie (podobnie jak Nobel cierpiał na tatefobię). Po śmierci Chopina miała przemycić jego serce w butelce... koniaku. Przez lata przechowywano je specjalnym, kryształowym naczyniu w warszawskim kościele św. Krzyża, podczas Powstania Warszawskiego trafiło w ręce Niemców (ewakuowano je do Milanówka) a po wojnie zostało zwrócone na pierwotne miejsce spoczynku.

Aż do 2014 roku nikt nie badał próbek pobranych z tego organu w celach naukowych. To właśnie wtedy polscy uczeni rozpoczęli badania kryształowego słoja z sercem artysty - wyniki poznaliśmy dopiero teraz. Następna okazja do kolejnych, kompleksowych badań serca Chopina została zaplanowana dopiero za prawie 50 lat - w 2064 roku.

źródło: The American Journal of Medicine

________

zdrowie.radiozet.pl/AJM/π