Czy chmura radioaktywnego jodu mogła mieć wpływ na zdrowie Polaków?

27.02.2017 18:50

Po tym jak francuski Instytut Ochrony Radiologicznej i Bezpieczeństwa Jądrowego ogłosił, że w pierwszej połowie stycznia nad Polską przeszła chmura radioaktywnego jodu-131 w internecie trwa dyskusja nad tym, jakie konsekwencje mogło to mieć dla naszego zdrowia. Służby uspokajają, że nic się nie stało, ale internauci obawiają się problemów z tarczycą oraz zwiększonej zachorowalności na nowotwory. Czy jest się czego bać?

Czy chmura radioaktywnego jodu mogła mieć wpływ na zdrowie Polaków?

fot. Jaki wpływ na zdrowie może mieć radioaktywny jod nad Polską?

Wystarczyło kilka niecodziennych incydentów, by wywołać sporo emocji w sieci. Blisko miesiąc po tym, jak nad Polską zanotowano nieprawidłowy poziom stężenia izotopu jodu-131 (5,92 mikroBq/metr sześcienny), europejskie agencje zdecydowały się o tym poinformować publicznie. Choć skala zjawiska była niewielka, to jednak poziom radioaktywnego jodu od 9 do 16 stycznia 2017 roku był prawie cztery razy wyższy niż przeciętnie (blisko 10 razy wyższy niż w tym samym okresie we Francji).

W kolejnych dniach śladowy wzrost poziomu radiojodu zanotowano też w innych europejskich krajach (Niemczech, Czechach, Francji, Finlandii i Hiszpanii). - Dlaczego zdecydowano się nagłośnić tę sytuację dopiero wtedy, kiedy obywatelom już nic nie zagrażało - zastanawiali się użytkownicy sieci.

Mimo że Państwowa Agencja Atomistyki uspokajała, że sytuacja ta nie mogła stanowić dla nas absolutnie żadnego niebezpieczeństwa, brak informacji o tym, by udało się zlokalizować źródło wycieku, pozwolił snuć domysły na temat potencjalnego zagrożenia dla obywateli.

Zrzut ekranu 2017-02-27 o 16.16.07 1
Państwowa Agencja Atomistyki

Skąd się wzięła radioaktywna chmura nad Polską?

Kiedy nad Polską zaczęły latać wysłane przez Pentagon amerykańskie samoloty zwiadowcze WC-135, wyspecjalizowane w wykrywaniu eksplozji jądrowych, ludzie zaczęli obawiać się, czy np. Rosja nie przeprowadza prób rakietowych lub nie szykuje się coś równie niebezpiecznego.

USA nie podało oficjalnego celu misji Boeinga Constant Phoenix, który oprócz naszego kraju przeleciał nad Norwegią i Arktyką w kierunku Morza Barentsa. Żadne sejsmografy nie wykryły jednak żadnego podejrzanego drgnięcia, które mogłoby świadczyć o jakimkolwiek zagrożeniu.

Według ekspertów śladowe ilości tego pierwiastka, które wykryto w styczniu nad Europą mogły prawdopodobnie pochodzić z Zatoki Kolskiej koło Murmańska, gdzie znajduje się jedno z największych na świecie składowisk zużytych reaktorów atomowych, nuklearnych okrętów oraz wraków z czasów II wojny światowej.

Inna hipoteza pojawienia się nieco zwiększonej ilości radioaktywnego jodu-131 nad Polską wskazuje z kolei na smog i wyższy niż zazwyczaj poziom cząsteczek pyłu PM 2,5 oraz PM 10 pochodzących ze spalania węgla zanieczyszczonego takimi trującymi składnikami jak ołów, siarka, rad, rtęć oraz izotopem ołowiu-210 czy izotopem jodu-131. W czasie, kiedy nad naszym krajem pojawiła się chmura radioaktywnego jodu, wielokrotnie dochodziło do zwiększenia poziomu smogu w wielu polskich miastach.

Czym jest izotop jodu-131?

Radioaktywny jod-131 zaliczany jest do tzw. izotopów krótkożyciowych. Jego jedynym źródłem może być wyłącznie działalność człowieka a okres jego rozpadu wynosi około 8 dni. Stosowany jest w leczeniu nadczynności tarczycy. 

Podaje się go podczas tzw. terapii celowanych, podczas których radioaktywny pierwiastek uszkadza komórki nowotworu tarczycy. Niestety część tego składnika, która nie zostanie wykorzystana do atakowania zmian rakowych, zaczyna swobodnie krążyć po organizmie, przez co pacjenci mogą być przez pewien czas napromieniowani i powinni unikać kontaktu z innymi ludźmi (zwłaszcza w przypadku matek karmiących lub kobiet w ciąży, które nie mogą korzystać z tego typu leczenia).

Współcześnie najczęściej można natrafić na obecność jodu-131 podczas produkcji radiofarmaceutyków (głównie na potrzeby pacjentów onkologicznych podczas terapii przeciwnowotworowych).

W 1986 roku, po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu, zalecano ludności przyjmowanie płynu Lugola, czyli roztworu jodyny, prowadzącego do nasycenia organizmu zwykłym, nieszkodliwym jodem i blokowania przyjmowania promieniotwórczego jodu-131. Śladowe ilości tego pierwiastka, które wykryto nad Polską w styczniu, nie wymagają jednak takich zabiegów.

Poziom stężenia radioaktywnego jodu-131 nad Europą 

Zrzut ekranu 2017-02-27 o 16.19.08
fot. Instytut Ochrony Radiologicznej i Bezpieczeństwa Atomowego (IRSN)

Między 9 a 16 stycznia 2017 poziom stężenia radioaktywnego jodu-131 nad Polską był najwyższy w Europie.

____

Redakcja radiozet.pl/π