Czy superbakterie mogą zniszczyć świat?

30.05.2016 12:48

Bakterie odporne na antybiotyki są coraz bardziej zmutowane. Rocznie zabijają już ponad 50 tys. ludzi. Niestety przestają na nie działać nawet najsilniejsze leki, przez co możliwości współczesnej medycyny w starciu z nimi są coraz bardziej ograniczone.

Czy superbakterie mogą zniszczyć świat?

fot. Dlaczego medycyna nie radzi sobie z antybiotykoopornymi bakteriami?

Zza oceanu dotarły do nas wieści o tym, że w moczu 49-letniej mieszkanki Pensylwanii znaleziono bakterię odporną na działanie m.in. kolistyny – uważanej za jeden z najsilniejszych antybiotyków o działaniu bakteriobójczym.

Amerykański Departament Obrony z miejsca ogłosił, że wydarzenie to można uznać za "narodziny bakterii odpornej na wszelkie znane ludzkości lekarstwa".

Choć już w 2015 roku wykryto podobne bakterie w chińskiej surowej wieprzowinie, to jednak ich działanie nie było tak silne, jak w przypadku ostatniego zdarzenia w Stanach Zjednoczonych. Niestety nadal nie wiadomo, w jaki sposób doszło do zakażenia tym mikroorganizmem w USA.

Bakterie atakują

Dlaczego specjaliści tak bardzo obawiają się działania nieznanych do tej pory mutacji mikrobów? Nie warto niepotrzebnie straszyć społeczeństwo potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia, nie można jednak pozostać obojętnym na to, że tworzące się nowe gatunki drobnoustrojów sprawiają, że eksperci stają się coraz bardziej bezsilni i nie są w stanie skutecznie ograniczyć tempa ich rozprzestrzeniania się wśród ludzi.

(Sprawdź, jakie są główne siedliska bakterii w twoim otoczeniu)

Niestety winą za tę sytuację można obarczać tylko koncerny farmaceutyczne i lekarzy, którzy zbyt często zalecają swym pacjentom stosowanie antybiotyków. Co więcej, choć specjaliści powinni je przepisywać tylko na infekcje bakteryjne, to nagminnie ignorują to zalecenie i radzą chorym leczyć się za ich pomocą także w przypadku infekcji wirusowych.

Ze zjawiskiem lekooporności bakterii na gruncie prawnym na poważnie walczy już Wielka Brytania. Po tym jak pojawiły się oskarżenia o to, że dwie trzecie angielskich recept na antybiotyki wypisywana jest w sposób nieprawidłowy, ponieważ medycy nie chcą tracić czasu na dokładne zbadanie, czy dana infekcja ma podłoże bakteryjne czy wirusowe, premier Cameron powołał specjalny zespół ekspertów, którzy pracują nad skutecznym rozwiązaniem tego problemu.

Wcześniej jednak szef brytyjskiego rządu ostrzegł społeczeństwo, że superbakterie odporne na antybiotyki mogą cofnąć współczesną medycynę do takiego poziomu bezsilności, jak w średniowieczu, kiedy nawet najmniejsza rana i drobne zakażenie wiązało się ze śmiertelnym zagrożeniem dla zdrowia.

Jesień średniowiecza przez nadmiar antybiotyków w medycynie?

Szefem komisji opracowującej raport na temat odporności mikrobów na antybiotyki (Review on Antimicrobial Resistance) został Jim O`Neill, który zdążył już ogłosić, że sytuacja z superbakteriami zdążyła się  wymknąć spod kontroli.

Nawet jeśli lekarze otrzymają polecenie wykonywania testów w celu rozpoznania źródła konkretnej infekcji, problemem może okazać się czas oczekiwania na wyniki. Zwykle wynosi on około 36 godzin. Pacjenci nie są w stanie tyle czekać na powtórną wizytę u specjalisty i sami często zabiegają o to, by lekarz jak najszybciej przepisał im antybiotyk.

Rozwiązaniem krótkofalowym mogą być zwykłe badania krwi określające poziom białka C-reaktywnego, jednak w dłuższej perspektywie czasu należy skupić się na tym, by wynaleźć skuteczny środek farmaceutyczny, który byłby w stanie skutecznie ograniczyć problem antybiotykooporności drobnoustrojów chorobotwórczych. W tym przypadku pojawia się jednak sporo kontrowersji. Dlaczego?

Jak dać zarobić koncernom farmaceutycznym?

fot. Bill Brooks, flickr.com

Najwięksi światowi producenci leków zgodnym chórem podkreślają, że inwestowanie w innowacyjne projekty badawcze, które zajęłyby się opracowywaniem nowoczesnych preparatów unieszkodliwiających działanie odpornych na antybiotyki szczepów bakterii jest zupełnie nieopłacalne. Jak to możliwe?

Okazuje się, że koszty, jakie musieliby ponieść na wdrażanie nowych technologii umożliwiających prace nad farmaceutykami, znacznie przekraczają potencjalne zyski, dlatego nikt się ich nie podejmuje.

Zespół ekspertów premiera Camerona wyszedł więc z propozycją stworzenia globalnego funduszu ograniczającego wydatki inwestycyjne koncernów farmaceutycznych, które miałyby się zająć opracowywaniem nowych leków. Na początek międzynarodowy fundusz powołany na ten cel dysponowałby kwotą przekraczającą (bagatela) 2 miliardy dolarów.

Jim O’Neill powołuje się na dane wskazujące, że do 2050 liczba ofiar lekoopornych bakterii może wzrosnąć aż dziesięciokrotnie. Natomiast w krajach rozwijających się problem ten może stać się przyczyną aż 25% zgonów.

Superbakterie doprowadziły przywódców politycznych do sytuacji bez wyjścia. Jeśli nie znajdą pieniędzy (lub jak kto woli: haraczu) na badania dla koncernów farmaceutycznych, w przeciągu najbliższych lat zginie wiele milionów ludzi. Niestety znalezienie innego rozwiązania tego problemu wydaje się na obecnym etapie niemożliwe.

Prawdopodobnie więc wszyscy złożymy się na to, by producenci leków podjęli się znalezienia antidotum na niszczycielskie mikroby, chyba że świat uratuje odkrycie jakiegoś genialnego naukowca - miejmy nadzieję, że tak się stanie.

Mikroby

Macie lepszy pomysł na to, by zapobiec rozwojowi antybiotykoopornych superbakterii?

___

Redakcja Zdrowo Bardzo/π