Palisz w piecu śmieci, plastikowe butelki i PCV? Sprawdź, co Ci grozi!

22.11.2017 13:38

Kolorowa gazeta na rozpałkę, stara podeszwa i zużyta butelka - dla wielu spośród 5 mln właścicieli pieców w Polsce śmieci stanowią doskonały materiał opałowy. Powstałe podczas ich spalania związki chemiczne są dla nas zabójcze. Nieświadomi zagrożenia, sami sobie szkodzimy.

Zrzut ekranu 2017-11-24 o 15.09.36

Niska emisja, czyli smog po polsku

Jeśli myślisz, że za problem ze smogiem odpowiada w największym stopniu przemysł, to nie masz racji. Siwy dym unoszący się nad biało-czerwonymi kominami wielkich fabryk to najczęściej para wodna z filtrów ograniczających emisję szkodliwych pyłów i zanieczyszczeń. Nawet latające nad naszymi głowami samoloty, które coraz częściej mijają Polskę bez międzylądowania, nie są tak szkodliwe jak tzw. niska emisja. Składają się na nią zanieczyszczenia znajdujące się na wysokości nie przekraczającej 40 metrów. Przyczyną ich powstawania jest nieefektywne spalanie paliw - zarówno w domach, jak i samochodach.

Większość najbardziej zagrażających naszemu zdrowiu składników pochodzących z niskiej emisji znajduje się na pułapie do 10 metrów. Niewidzialne drobiny przenikają wprost do naszego organizmu i prowadzą do uszkodzeń, które osłabiają nasz system odporności. Stajemy się przez to bardziej podatni na ataki czynników chorobotwórczych.

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to jednak statystyki są jednoznaczne. 15 razy więcej Polaków umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza niż na drogach. Ofiar wypadków komunikacyjnych jest dużo mniej niż zgonów spowodowanych wdychaniem smogu unoszącego się nad polskimi miastami.

Niestety wielu z nas nadal nie jest świadomych tego, jak szkodliwe jest spalanie tworzyw sztucznych i śmieci, które nierzadko lądują w piecach należących do 5 mln właścicieli domów jednorodzinnych, kamienic czy gospodarstw rolnych.

500 zł kary za palenie śmieci w piecach i kotłach grzewczych

Każdego roku w polskich kotłach grzewczych i piecach kaflowych ląduje od 2 do 3 mln ton odpadów. Choć za spalanie śmieci grożą kary, to jednak z ich sankcjonowaniem też mamy problem. Mandat w wysokości 500 zł, który może wystawić nam straż miejska po kontroli, odstrasza przed tym niecnym procederem niewielu obywateli. Mimo że władze robią sporo, by zachęcić do informowania służb o każdym przypadku łamania tych przepisów, to jednak na donoszenie na sąsiadów decydują się tylko jednostki.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gryzący dym, który powszechnie wdychamy w okresie grzewczym, może być przyczyną nie tylko wielu chorób cywilizacyjnych, z którymi prędzej czy później będziemy musieli się zmagać, ale może też prowadzić do naszej przedwczesnej śmierci. Szacuje się, że z powodu zanieczyszczeń statystyczny Polak żyje już rok krócej. 

Co powstaje w trakcie spalania niedozwolonych odpadów?

butelki
fot. East News 
  • smoła, ołów, kadm

Stara, gumowa podeszwa, którą zdecydujemy się włożyć do pieca, sprawi, że powstanie kancerogenna smoła, ołów i kadm. Niestety nadal wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, że niektóre produkty - a zwłaszcza tworzywa sztuczne - powinny być utylizowane w odpowiednich warunkach. 

  • dioksyny

Jeżeli włożymy do pieca inne tworzywa sztuczne czy lakierowane drewno, powstaną rakotwórcze dioksyny, które mogą być przyczyną bezpłodności, uszkadzają płody kobiet ciężarnych a także prowadzą do zaburzeń układu immunologicznego. 

  • cyjanowodór 

Zwykle nie mamy świadomości, że nawet zwykła gazeta, którą większość właścicieli pieców i kotłów grzewczych "używa na rozpałkę", może nam szkodzić i nie wolno jej stosować nawet do rozniecania ognia w zwykłym ognisku (jeszcze gorszym pomysłem jest wrzucenie do paleniska plastikowych sztućców lub talerzyków)... Podczas spalania plastikowej butelki PET wydziela się m.in. cyjanowodór

Inne szkodliwe substancje pochodzące z tzw. niskiej emisji:

  • dwutlenek siarki - powoduje zmiany w rogówce oka i prowadzi do skurczów oskrzeli
  • tlenek węgla - prowadzi do niedotlenienia mięśnia sercowego i mózgu, powstaje podczas palenia węgla niskiej jakości
  • tlenek azotu - drażni spojówki, prowadzi do podrażnienia dróg oddechowych i chorób alergicznych
  • ozon - uszkadza drogi oddechowe, sprzyja chorobom płuc i oskrzeli
  • pyły PM10, PM2,5 - osiadają na płucach, krtani i gardle, drażnią śluzówki
  • metale ciężkie - mogą być przyczyną uszkodzeń narządów, sprzyjać alergiom (cynk), nowotworom (kadm), a nawet obniżać inteligencję i zaburzać koncentrację (ołów).

Czym można a czym nie powinno się palić w piecach?

Zamiast zużytej kartki czy tektury na rozpałkę można używać np. słomę, korek lub odpady korka. Jeśli do rozpalenia zwykłego ogniska chcemy używać papier, to według obowiązujących przepisów jest to niezgodne z prawem (nie uznaje się go już za biomasę). 

Dr Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP, tłumaczy, że ten, kto pali plastiki, odpady i śmieci szkodzi przede wszystkim własnemu zdrowiu. Substancje, które powstają w efekcie ich spalania, rozchodzą się w promieniu od 50 do 100 metrów od naszego domu, dlatego zagrażają w największym stopniu nam i osobom z naszego otoczenia.

- To takie "małe smogi", które sami generujemy u siebie w domu. Obecne w nich dioksyny, pył zawieszony, węglowodory aromatyczne, benzo(a)piren i inne, jeszcze bardziej toksyczne substancje stymulują bardzo szybki rozwój raka płuca i nowotwory innych narządów, np. pęcherza moczowego, piersi czy narządów płciowych u kobiet. To są udowodnione choroby, które korelują z zanieczyszczonym powietrzem - tłumaczy dr Dąbrowiecki.

Niska emisja, niska świadomość 

Myśląc, że jesteśmy tacy sprytni, że zamiast oddać jakiś produkt do utylizacji, po prostu spaliliśmy go w piecu, sami doprowadzamy do własnej zguby, bo szkodzimy przede wszystkim sobie i swoim bliskim.

- Nie palimy gazetami, lakierowanym drewnem ani odpadami. Do pieców powinniśmy wkładać dobrej jakości węgiel, możemy też korzystać z ogrzewania gazowego. Warto zadbać, by używany przez nas kocioł był wysokiej generacji a stosowane do niego paliwo zwierało jak najmniej zanieczyszczeń - podkreśla dr Dąbrowiecki.

Dr inż. Krystian Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego tłumaczy, że:

Jakość powietrza w ostatnich latach systematycznie się poprawia, zwłaszcza dzięki inwestycjom proekologicznym w przemyśle. Pozytywnym przykładem może być Warszawa, gdzie z dużych ciepłowni i elektrociepłowni zarządzanych przez PGNiG Termika pochodzi tylko 2-3 proc. wszystkich zanieczyszczeń powietrza. Największym problemem w Polsce jest jednak wciąż niska emisja, pochodząca z domowych kotłów grzewczych i ze środków transportu.

Zrzut ekranu 2017-11-27 o 11.56.47
fot. IOŚ-PIB Na zdj. dr inż. Krystian Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego

Jak temu zapobiec? Oprócz Krajowego Programu Ochrony Powietrza oraz ustanowieniu priorytetu poprawy jakości powietrza w Narodowym Programie Zdrowia, wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości związanych z najbardziej efektywnymi możliwościami walki z zanieczyszczeniami powietrza ma służyć kampania edukacyjna STOP SMOG, realizowana przez Instytut Ochrony Środowiska - Państwowy Instytut Badawczy

Społeczna świadomość na temat zagrożeń związanych z paleniem w piecach tworzywami sztucznymi i innymi odpadami jest w naszym kraju zaskakująco niska. Podczas gdy społeczeństwa wielu europejskich krajów są w pełni świadome, jak szkodliwe może być wkładanie do kotłów niedozwolonych składników, Polacy nadal w temacie zanieczyszczeń zdają się błądzić jak dzieci we mgle, która - jak się okazuje - jest po prostu toksycznym smogiem...

Materiał powstał we współpracy z Instytutem Ochrony Środowiska - Państwowym Instytutem Badawczym.

 

Zrzut ekranu 2017-11-24 o 15.09.36

________

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń